BLOG

Nastolatek włamywał się do domów i bawił się w ducha. W końcu zabił

Daniel LaPlante urodził się 16 maja 1970 roku w Townsend w Massachusetts. Nie ma zbyt wielu informacji na temat jego dzieciństwa. Podczas wczesnych lat nastoletnich, na których skupimy się w tym artykule, mieszkał z matką i ojczymem, Elaine i Davidem Moore, oraz dwojgiem braćmi, Stevenem i Matthew.

Daniel miał nieszczęśliwe, traumatyczne dzieciństwo, był maltretowany fizycznie, psychicznie i seksualnie przez ojca i ojczyma. W szkole miał problemy z nauką z powodu dysleksji, nie otrzymał w związku z nią żadnego wsparcia. Na dodatek życie towarzyskie Daniela prawie nie istniało, a inne dzieci uważały go za “dziwaka” i “odludka”. Stale przychodził do szkoły brzydko pachnący i w brudnych ubraniach. Z tego powodu koledzy z klasy starali się go unikać.

W wieku nastoletnim Daniel zaczął chodzić do psychiatry na polecenie władz szkolnych, gdzie zdiagnozowano u niego zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Jednak zamiast leczyć Daniela psychiatra zaczął go wykorzystywać seksualnie. Trwało to przez ponad rok. Nic dziwnego, że Daniel kończył sesje w jeszcze gorszym stanie psychicznym niż na początku.

Włamania

Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęła się kariera kryminalna Daniela. Zamiast spędzać czas tak, jak większość nastolatków – uprawiając sport, odrabiając lekcje – Daniel zaczął włamywać się do domów.

Motywacją Daniela do włamań nie była tylko kradzież wartościowych przedmiotów. Oczywiście, zabierał rzeczy, ale to dreszczyk emocji związany z przebywaniem w czyimś domu bez wiedzy tej osoby naprawdę napędzało Daniela. Grzebał w cudzych rzeczach, przestawiał przedmioty i meble.  Czerpał przyjemność ze świadomości, że straszy ludzi.

Annie

Annie miała 15 lat, gdy zaczęła myśleć o chłopakach. Razem z przyjaciółkami rozmawiały o randkach, o tym, kto się w kim podkochuje – rozmowy typowe dla nastoletnich dziewcząt. Kiedy więc Annie zaczęła odbierać telefony od pewnego chłopaka, była zaintrygowana. Chłopak powiedział jej, że ma na imię Danny i że dostał jej numer telefonu od wspólnego znajomego, który chodził do jej liceum.

To oczywiście było kłamstwo. Chłopak najprawdopodobniej wcześniej włamał się do domu Andrewsów. Dowiedział się, że Annie tam mieszkała – prawdopodobnie widział ją na zdjęciach rodzinnych – i wpadł w obsesję na jej punkcie. Trochę poszperał i udało mu się zdobyć numer telefonu do dziewczyny.

W rozmowie telefonicznej opisał siebie jako wysokiego blondyna, wysportowanego i inteligentnego. Posunął się do stwierdzenia, że „jest bardzo przystojny”. Annie była trochę sceptyczna, ale uwierzyła.

Przez następny tydzień regularnie rozmawiali przez telefon. Annie lubiła rozmawiać z Dannym, więc gdy ten zaprosił ją na randkę, zgodziła się. Miał ją odebrać z jej domu, a potem razem mieli pójść na miejscowy jarmark.

Nieudana randka

Kiedy nadszedł ten dzień, Annie była podekscytowana. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a ona pospiesznie je otworzyła. Zdziwiła się jednak, że chłopak, który stanął na progu, nie wyglądał tak, jak się spodziewała. Ten chłopak miał około 165 cm wzrostu i był szczupły, miał tłuste ciemne włosy i ciężkie, nieokiełznane brwi. Jego skórę pokrywał trądzikiem. Przedstawił się jako Danny.

Daniel LaPlante
Daniel LaPlante

Annie, starając się ukryć swoje przerażenie, mimo wszystko poszła na randkę. Jednak już od chwili, gdy spojrzała na chłopaka, miała złe przeczucia. Kiedy szli przez targ, Annie opowiadała Danny’emu o swojej rodzinie, wspominając o niedawnej śmierci matki na raka. Na wzmiankę o śmierci w Dannym coś się zmieniło. Jego oczy nagle rozbłysły i stał się niezwykle ożywiony. Zaczął zasypywać Annie pytaniami na temat śmierci. To zrozumiałe, że pytania Danny’ego o jej zmarłą matkę w momencie, kiedy cierpiała, wprawiły Annie w zakłopotanie.

Po godzinie spędzonej z Dannym Annie uznała, że już dość czasu spędziła z tą dziwną, chorobliwą postacią. Powiedziała mu, że musi iść do domu. Odwróciła się i poszła. Dała jasno do zrozumienia, że nie chce go więcej widzieć ani słyszeć.

Niepokojące wydarzenia

Kilka dni później siostry Andrews spędzały czas w domu, rozmawiając o swojej mamie. Wspominały dobre czasy. Wtedy wpadły na pomysł, że zorganizują seans. Nie spodziewały się, że coś się wydarzy, ale pomyślały, że spróbują. Zeszły do piwnicy i zrobiły to, co według nich powinno się robić podczas seansu: zapaliły świece, trzymały się za ręce, śpiewały jakieś piosenki. Nie traktowały tego bardzo poważnie.

Kiedy Brian (tata dziewczynek) wrócił z pracy, zakończyły seans. Kiedy Annie i Jessica leżały nocą w swoich łóżkach, usłyszały rytmiczne stukanie w ściany. Pomyślały, że być może seans rzeczywiście wywołał ducha ich matki. Obie dziewczynki siedziały razem w pokoju Annie, słuchając stukania. Początkowa ekscytacja nie trwała długo. Stukanie powtarzało się, gdy siostry były same w domu lub w nocy, gdy ich ojciec spał. Dziewczynki zaczęły niedosypiać.

Nie minęło wiele czasu, gdy przedmioty i meble zaczęły poruszać się po domu i znikać. Na przykład jedna z nich kładła jedzenie na blacie kuchennym, wychodziła z pokoju na 5 minut, a kiedy wracała, już go nie było. Siostry powiedziały tacie o tym, co się dzieje – że chyba w ich domu przebywa duch – ale on powiedział im, że to bzdura. Zapewnił ich, że są po prostu pogrążone w smutku po stracie matki.

Pewnego wieczoru dziewczynki zostały same w domu i stukanie zaczęło się od nowa. Ale tym razem brzmiało to tak, jakby dochodziło z dołu. Annie chwyciła nóż kuchenny, razem zeszły do piwnicy. Ku ich przerażeniu na ścianie piwnicy znajdowała się wiadomość napisana czymś, co wyglądało jak krew:

„JESTEM W TWOIM POKOJU. PRZYJDŹ I ZNAJDŹ MNIE.”

Annie i Jessica szybko uciekły z piwnicy i opuściły dom. Pobiegły do domu sąsiada, który pozwolił im zostać u niego do czasu, aż ich ojciec wróci z pracy. Brian nie wiedział, w co bawią się jego córki. Wciąż był przekonany, że wszystkie dziwne zdarzenia, łącznie z napisem na ścianie (który okazał się keczupem), to sprawka Annie i Jessiki. Pomyślał, że w ten sposób chcą zwrócić jego uwagę. Przekonany, że ich zachowanie było wynikiem żałoby, Brian zdecydował, że dziewczynki powinny zacząć chodzić do terapeuty.

Terror trwa – styczeń 1987 r.

Ktokolwiek (lub cokolwiek) terroryzował rodzinę Andrewsów, jeszcze z nimi nie skończył.
Minęły około dwóch tygodni od incydentu w piwnicy, pukanie w ściany właściwie ustało. Jednak ulga nie trwała długo. Dziewczyny były same w domu, kiedy pukanie zaczęło się na nowo. Tym razem dochodziło z sypialni Annie. Dziewczyna po raz kolejny wzięła do ręki nóż kuchenny. Kiedy dotarły do drzwi sypialni Annie, zobaczyły kolejną wiadomość napisaną na ścianie. Brzmiała ona:

„WRÓCIŁEM. ZNAJDŹCIE MNIE, JEŚLI MOŻECIE.”

Krzycząc, dziewczyny odwróciły się, zbiegły po schodach tak szybko, jak tylko mogły. Wybiegły przez frontowe drzwi do domu sąsiadów. Trzęsąc się z przerażenia, opowiedziały sąsiadce, że po raz kolejny znalazły napis na ścianie w ich domu. Współczując dziewczynkom, które właśnie straciły matkę i spędzały w domu tyle czasu bez ojca, sąsiadka powiedziała im, że mogą wejść do domu, zostać u niej i zadzwonić do ojca. Przez telefon Annie i Jessica opowiedziały Brianowi o tym, że stukanie zaczęło się od nowa, a na ścianie pojawiło się więcej napisów. Rozdrażniony Brian powiedział dziewczynom, że zaraz wróci do domu. Wciąż wierzył, że to wszystko zmyśliły.

Kiedy Brian przybył na miejsce, udał się prosto na górę do pokoju córki. Oprócz napisu na ścianie, w pokoju był włączony telewizor na maksymalną głośność.

Brian odwrócił się, i zobaczył drugą wiadomość na ścianie, o której dziewczyny nie wspomniały mu przez telefon. Pojawił się on po ich ucieczce z domu. Brzmiała ona:

„POŚLUB MNIE!”

Chłopiec w ścianach

Wtedy do Briana Andrewsa dotarło, co się dzieje. Napisy na ścianach, pukanie, tajemnicze poruszające się przedmioty nie były tylko wytworem aktywnej wyobraźni jego córek. Działo się coś znacznie bardziej złowrogiego. Coś obok się poruszyło. Odwrócił się i zobaczył niskiego, chudego chłopca stojącego w holu. Twarz chłopca była pokryta makijażem, miał na sobie blond perukę i sukienkę ślubną, która należała do zmarłej żony Briana. W ręku trzymał siekierę.

Nie wiadomo dokładnie, jak potoczyły się dalsze wydarzenia. Prawdopodobnie doszło do szarpaniny, ale intruz uciekł.

Ukryta przestrzeń w ścianie

Policja przeprowadziła dokładne przeszukanie domu Andrewsów. Za komodą lub szafą w sypialni Ani policjanci znaleźli małe drzwiczki. Kiedy je otworzyli, odkryli wnękę. W środku znajdował się mały, ciemnowłosy chłopiec. Ten, który zaatakował Briana Andrewsa.

Był to Daniel LaPlante, z którym Annie Andrews poszła na straszną randkę około 2 miesiące wcześniej. Raporty różnią się co do tego, jak długo ukrywał się w domu. Jedni twierdzą, że kilka dni, a inni, że nawet 2 miesiące. We wnęce znaleziono różne przedmioty, w tym śpiwór, puszki po piwie i opakowania po jedzeniu, a także kilka sztuk odzieży (w tym kilka należących do mamy Annie).

Crawlspace był połączony z przejściem, przez które Daniel mógł się czołgać, pukając w ściany w różnych częściach domu. W ścianach przejścia znajdowały się otwory podglądowe, których Daniel używał do szpiegowania członków rodziny Andrewsów.

Daniel LaPlante aresztowany

Daniel LaPlante
Daniel LaPlante

LaPlante został  wyprowadzony z domu rodziny Andrews i aresztowany. Jako 16-latek został umieszczony w zakładzie dla nieletnich, gdzie spędził 10 miesięcy (od stycznia do października 1987 roku). 16 maja 1987 roku skończył 17 lat.

Daniela dostał cztery zarzuty porwania i napaści z bronią w ręku na mieszkanie, a do tego zarzuty włamania do mieszkania, kradzieży ponad 100 dolarów oraz złośliwe zniszczenie mienia. 11 grudnia 1987 r. miał się stawić w Middlesex Superior Court, ale do tego nie doszło.

Daniel LaPlante
Daniel LaPlante

Daniel LaPlante miał inne plany

Pobyt w areszcie dla nieletnich nie powstrzymał jego nikczemnych zapędów. W listopadzie włamał się do domu sąsiada. Tym razem Daniel nie wygłupiał się, nie bawił się, przestawiając meble. Zamiast tego wszedł do domu i ukradł dwa pistolety.

Dom Gustafsonów

Morderstwa Gustafsonów

Po południu 1 grudnia 1987 r. Daniel LaPlante, uzbrojony w jeden ze skradzionych pistoletów, przeszedł pół mili do domu rodziny Gustafsonów.

Rodzina Gustafsonów składała się z 33-letniej Priscilli, jej 34-letniego męża Andrew oraz dwójki ich dzieci, 7-letniej Abigail i 5-letniego Williama. Priscilla była w ciąży z trzecim dzieckiem. Pracowała jako nauczycielka w kościelnym przedszkolu. Śpiewała w kościelnym chórze i była oddana chrześcijańskiej wierze.

Od lewej: William, Abigail i Priscilla Gustafson (źródło: National Organization of Victims of Juvenile Murderers)

Daniel wszedł do domu Gustafsonów, który niedawno został udekorowany na Boże Narodzenie, i zastał tam Priscillę i Williama. Abigail codziennie wracała ze szkoły autobusem, a do domu szła pieszo, pokonując niewielką odległość. Andrew, adwokat, był w pracy.

Nie jest do końca jasne, jak potoczyły się te przerażające wydarzenia

Daniel zaciągnął Priscillę do jej sypialni, gdzie ją bił i gwałcił. Położył poduszkę na jej głowie i dwukrotnie przestrzelił ją, aby stłumić dźwięk.

Następnie utopił Williama w wannie na piętrze. Kiedy Abigail wróciła do domu ze szkoły, utopił ją w wannie na dole.

Kiedy Andrew wrócił z pracy tego dnia około 17.00, w domu panowała cisza. Wszedł na górę po schodach. Kiedy wszedł do sypialni, którą dzielił z żoną, przywitał go przerażający widok. Wszędzie była krew. Priscilla leżała twarzą w dół na łóżku z poduszką na głowie. Widać było, że nie żyje. Bojąc się tego, co by znalazł, gdyby szukał dalej, Andrew wybiegł z domu i zadzwonił na policję. Nie mógł sobie poradzić z myślą o odnalezieniu swoich dzieci na własną rękę.

Andrew

Kiedy policja przybyła na miejsce, odkryła ciała Williama i Abigail w oddzielnych łazienkach. W głównej sypialni znaleźli dwie łuski po kulach kalibru 22, otwartą, nietkniętą puszkę piwa i plamy nasienia na łóżku. Odkryto również odciski butów na klombie przed domem.

Podejrzenia

Mieszkańcy Townsend byli zszokowani morderstwem rodziny Gustafsonów. Nikt nie miał pojęcia, kto mógłby zrobić coś tak złego.

Śledczy stworzyli listę możliwych podejrzanych. Nic dziwnego, że Daniel LaPlante znalazł się na liście, biorąc pod uwagę jego zbrodnie przeciwko rodzinie Andrewsów i fakt, że właśnie został zwolniony z zakładu dla nieletnich. Z domu Gustafsonów zabrano również kilka przedmiotów, w tym dekoder telewizji kablowej i telefon bezprzewodowy – Daniel był znany z kradzieży w tej okolicy. W tym czasie mieszkał z matką i ojczymem, mniej niż milę od Gustafsonów.

Następnego dnia policja przesłuchała Daniela, znaleźli go w Bibliotece Publicznej w Townsend. Zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w morderstwach. Powiedział, że był w domu i oglądał telewizję przez większość dnia, a potem uczestniczył w przyjęciu urodzinowym swojej 6-letniej siostrzenicy. Poza podejrzeniami policja nie miała jeszcze twardych dowodów łączących Daniela z morderstwem.

Później tego samego dnia policja udała się do domu LaPlante’ów. Gdy zbliżali się do domu, Daniel, który stał na ganku, odwrócił się i pobiegł do lasu. Kiedy policjanci przeszukali dom, znaleźli wiele obciążających go dowodów.

Obława

Przeszukanie lasu oddzielającego domy Gustafsonów i LaPlante’ów ujawniło koszulę należącą do Daniela i mokrą parę rękawiczek. Detektywi uważali, że miał ją na sobie, gdy utopił Abigail i Williama.

Policja wydała biuletyn informacyjny i rozpoczęła się obława na Daniela, w której wykorzystano helikopter policji stanowej, psy policyjne i prawie 50 funkcjonariuszy lokalnych i stanowych. Podczas ucieczki Daniel był szczególnie ostrożny, aby nie pozostać pod radarem. Uprowadził kobietę, przystawiając jej broń do głowy, i zmusił ją do wożenia go po mieście swoim Volkswagenem vanem. Na szczęście kobieta zdołała uciec. Zadzwoniła na policję, aby zgłosić, co się stało, i że Daniel LaPlante jeździ teraz jej vanem.

Do tego czasu kilka innych osób zgłosiło policji, że widziało Daniela. Dzięki pomocy społeczeństwa policja znalazła Daniela około 18.30 3 grudnia, ukrywającego się w śmietniku na terenie tartaku w Ayer, Massachusetts, około 11 mil na południowy wschód od Townsend.

Daniel został aresztowany bez żadnego incydentu. Podczas  przeszukania jego osoby, policja odkryła, że miał on broń włożoną do bielizny.

Został oskarżony o zabójstwo Priscilli, Abigail i Williama Gustafsonów. Postawiono mu również szereg innych zarzutów związanych z przestępstwami, które popełnił, uciekając przed policją. 

Dowody

Dowody łączące Daniela z morderstwami Gustafsonów były przytłaczające.

W domu LaPlante znaleziono łuskę po kuli kalibru 22, która pasowała do dwóch łusek znalezionych w domu Gustafsonów.

Broń, z której strzelano do Priscilli, ojczym Daniela znalazł w schowku złomowanego Jeepa Cherokee, który stał na podwórzu domu LaPlante. Ekspert od balistyki miał zeznać na rozprawie, że łuski po kulach znalezione w domu Gustafsonów pasowały do tej broni.

W szafie Daniela znaleziono parę trampek Converse, które pasowały do odcisków z kwietnika w domu Gustafsonów.

Znaleziono skarpetkę ze śliną, która według policji została użyta do zakneblowania ust Priscilli Gustafson.

Śledczy znaleźli telefon bezprzewodowy, który został skradziony Gustafsonom. Zidentyfikowano na nim odcisk kciuka, który należał do Daniela. Z domu Gustafsonu Daniel zabrał również krawat, skarpetę, pończochy i rajstopy.

Chociaż technologia DNA była wtedy jeszcze w powijakach, analiza laboratoryjna krwi Daniela wykazała, że był on “sekretarzem typu A”, o takim samym statusie jak plama nasienia znaleziona na łóżku Priscilli.

Proces

Daniel nie przyznał się do winy. Jego proces rozpoczął się w październiku 1988 roku, kiedy miał już 18 lat. Został poddany ocenie psychiatrycznej, która wykazała, że jest zdolny do postawienia go przed sądem. Mimo że Daniel był nieletni w chwili popełnienia morderstw, sędzia już wcześniej orzekł, że będzie sądzony jak dorosły.

Podczas procesu prokuratura powołała aż 50 świadków, z których wielu było członkami rodziny Daniela.

Obronie nie pomógł fakt, że Daniel w całym procesie wydawał się wyjątkowo nieczuły. Przez cały czas nie okazywał skruchy, a na jego twarzy stale gościł uśmieszek. 

Daniel LaPlante

Próbując uzyskać złagodzenie kary, adwokat Daniela mówił o jego trudnym dzieciństwie, w którym był wykorzystywany seksualnie i psychicznie przez różnych dorosłych, w tym ojca, ojczyma i swojego terapeutę.

Daniel został uznany za winnego wszystkich zarzutów po około 5 godzinach obrad ławy przysięgłych. Sędzia skazał go na trzy wyroki dożywocia. Obecnie jest osadzony w więzieniu MCI Norfolk w Norfolk, Massachusetts.

Członkowie rodziny Gustafsonów i opinia publiczna odetchnęli z ulgą po ogłoszeniu wyroku. Uważali, że tylko prawdziwy potwór mógłby zamordować ciężarną kobietę i jej dwoje małych dzieci i nic nie czuć. Daniel wydawał się uważać całą sprawę za zabawną.

Po skazaniu

W 1993 roku Daniel złożył apelację od wyroku skazującego, twierdząc, że bezprawnie wydano nakaz na przeszukanie jego domu. To właśnie tam znalezione zostały dowody, które udowodniły jego winę. Jego apelacja została odrzucona.

W 2000 roku, po groźbach ze strony innych więźniów, poprosił o przeniesienie go dla bezpieczeństwa. Jego prośba została rozpatrzona pozytywnie, a on sam został odseparowany od innych więźniów. Pozwał jednak Zarząd Zakładów Karnych za uniemożliwienie mu dostępu do biblioteki. Otrzymał 450 dolarów za “ograniczenie praw”.

Wywołał również zamieszanie, gdy gazetki porno, które ktoś wysłał mu pocztą, zostały skonfiskowane.

W 2013 r. Daniel twierdził, że nie pozwala mu się “właściwie praktykować swojej wiary”. Podczas pobytu w więzieniu postanowił zostać Wiccaninem, a w celu oddawania czci zażądał, aby dostarczano mu różne “oleje rytualne”. Należały do nich “smocza krew”, “czarne opium” i wiciokrzew. Zażądał również ciasta marchewkowego.

Ponowna apelacja

W 2017 roku 46-letni Daniel złożył apelację o zmniejszenie wyroku po tym, jak Sąd Najwyższy orzekł, że młodociani nie mogą być skazani na dożywocie bez zwolnienia warunkowego. Przebywał on w więzieniu od 30 lat i miał nadzieję, że jego wyrok może zostać zmieniony.

Dzięki temu po odbyciu równolegle (a nie po sobie) trzech wyroków dożywocia kwalifikowałby się do zwolnienia warunkowego w 2017 r., a nie w 2032 r. Rodzina Priscilli Gustafson, a także prokuratura, nie chcieli kolejnego procesu:

„To jest przeżywanie na nowo tego okrutnego morderstwa. To jest ponowne zmienianie naszego życia” – powiedziała siostra Priscilli Gustafson.

Daniel LaPlante

Daniel LaPlante przeprosił rodzinę Gustafsonów na rozprawie i poprosił o ponowne skazanie, mówiąc:

„Nie mam słów, aby w pełni wyrazić mój głęboki smutek. Ale jest mi naprawdę przykro za krzywdę, którą wyrządziłem. Z takiej istoty, jaką jestem, z głębi mojej duszy, płynie żal, jest mi naprawdę przykro.”

Według obecnych na sali, przeprosiny wydały się jednak płytkie i nieszczere. Daniel najwyraźniej robił to, co uważał za stosowne. Podczas przeprosin miał kamienną twarz i nie nawiązywał żadnego kontaktu wzrokowego.

Formalnie sędzia ponownie skazała Daniela na pierwotny wyrok (trzy wyroki dożywocia, do odbycia kolejno po sobie). Będzie miał szansę na zwolnienie warunkowe po 45 latach, w 2032 roku.

„Ta sprawa nie dotyczy jednego czynu, który spowodował trzy zgony. Pan LaPlante popełnił trzy odrębne i brutalne morderstwa. Zabił 33-letnią ciężarną matkę oraz jej dzieci. Pozostawił rodzinę i społeczność zdruzgotaną. Sąd uznał, że maksymalna kara jest uzasadniona.”

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl