BLOG

Zabił 7-letnią dziewczynkę w Sylwestra

Zaginięcie 7-latki

31 grudnia 2006 r. Sylwester.

Dzielnica Stary Zdrój nie należy do najbogatszych i najelegantszych okolic Wałbrzycha. Nikogo nie dziwią dzieci bawiące się całymi dniami na dworze – nawet w Sylwestra zajmują się same sobą. Tak samo 7-letnia Grażyna Janas. Wychodzi z domu koło południa. Gdy jednak dziewczynka nie wraca przez kilka godzin, jej mama zaczyna się martwić. Zgłasza zaginięcie na policję.

W rodzinie Grażynki nie działo się najlepiej. Ojciec mieszkał w tej samej kamienicy co matka z dziećmi, ale piętro wyżej – nie utrzymywał kontaktu z rodziną. Matka ponoć nadużywała alkoholu. Pomimo tego dziewczynka była radosna i pełna energii.

Dzień później, 1 stycznia, znaleziono ciało Grażynki. Zwłoki ukryto w altance w ogródkach działkowych, ok. półtora kilometra od jej domu. Miejsce ukrycia zwłok wskazał policji sąsiad Janasów – 42-letni Andrzej Sz.

Grażyna Janas

Kto zabił Grażynkę?

Uwagę policji od razu zwrócił podejrzany sąsiad. W jaki sposób natknął się 1 stycznia na zwłoki dziecka, tym bardziej, że były ukryte pod deskami i wykładziną? Sam podejrzany nie przyznawał się do winy. Obwiniał o zabójstwo ojca dziewczynki. Policja zatrzymała nawet i przesłuchała ojca, ale potem wypuściła go przez brak dowodów.

Sekcja zwłok wykazała, że Grażynka została brutalnie zgwałcona i uduszona. Zbrodni dokonano ze szczególnym okrucieństwem. Obrażenia wskazywały na kopanie w głowę i bicie po twarzy.

W wizji lokalnej z Andrzejem Sz. wzięło udział blisko 150 policjantów. Bano się linczu. Ludzie zgromadzili się przy ogródkach działkowych. Rzecznik wałbrzyskiej policji, Jerzy Rzymek, komentował to wydarzenie:

„Zebrało się tam ok. 200 osób, które wykrzykiwały, żeby wydać im go, a oni sami się z nim rozliczą.”

W końcu dzięki dowodom i zeznaniom świadków (jedna z sąsiadek miała zauważyć przez okno Grażynkę z mężczyzną) aresztowano Andrzeja Sz. Mężczyzna przyznał się do morderstwa, ale nie do gwałtu i pobicia. Zasłaniał się zanikami pamięci.

Badania psychiatryczne i procesy

Od 5 lipca do 16 sierpnia w szpitalu więziennym we Wrocławiu prowadzono obserwację oskarżonego. Ewa Grzeszczak z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy mówiła:

„Lekarze nie wykryli u Andrzeja Sz. żadnych objawów choroby psychicznej. Rozpoznano jedynie tzw. osobowość dyssocjalną. Jest ona efektem nadużywania alkoholu.”

Osobowość dyssocjalna jest antyspołecznym zaburzeniem, patologią charakteryzującą się m.in. lekceważeniem norm społecznych i praw drugiego człowieka, a także skłonnością do impulsywności, kłamstwa i niską empatią.

„Psychiatrzy wykluczyli skłonności pedofilskie lub jakiekolwiek inne, nietypowe upodobania seksualne. Kiedy oskarżonemu zadawano pytania dotyczące zbrodni, twierdził, że nie pamięta jej przebiegu. Lekarze nie potwierdzili, by wynikało to z jakiegoś schorzenia.”

Andrzej Sz. był więc w pełni poczytalny. Został oskarżony o morderstwo dokonane na tle seksualnym. W lutym 2008 r. został skazany na dożywocie. Odwoływał się od wyroku, ale w czerwcu sąd apelacyjny podtrzymał karę. Mężczyzna tłumaczył, że nie działał z premedytacją, a pod wpływem emocji. Wyraził skruchę wobec rodziny Grażynki.

Mama dziewczynki, Mirosława M., z ulgą komentowała wyrok:

„25 lat to byłoby za mało, pragnęłam kary dożywocia. Wyrok mnie trochę uspokoił, pomimo że córce życia to nie wróci. Chociaż tyle, że nie wyjdzie gadzina na wolność i nie zrobi krzywdy następnemu dziecku, bo taki człowiek się już nie zmieni.”

Źródła:

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl