BLOG

Zaginiona Angielka odnalazła się po 32 latach w… Afryce. Co się wydarzyło?

Historia rodem z telenoweli albo filmu sensacyjnego: egzotyczna Afryka, tragiczny wypadek, w końcu całkowita utrata pamięci. Z dala od rodzinnej Anglii i swoich bliskich Susan Marshall nie wie nawet, jak się nazywa. Jak wrócić do domu, którego się nie pamięta? To na szczęście opowieść z happy endem.

Wypadek

W 1975 roku niespełna 30-letnia Susan wraz z mężem Sidem oraz czworgiem dzieci wyemigrowała do RPA. Po pięciu latach pobytu za granicą doszło do wypadku samochodowego z udziałem obu małżonków, w wyniku którego Susan doznała ciężkich urazów głowy. Kobieta została znaleziona przez właścicieli pobliskiego pola, którzy zajęli się nią. Pytanie brzmi: co stało się z jej mężem?

Susan i Sid nie tworzyli zdrowego, szczęśliwego małżeństwa. Mężczyzna znęcał się nad żoną, bił ją. Widocznie uznał wypadek za szansę na rozpoczęcie nowego życia bez uciążliwej małżonki, ponieważ zbiegł z miejsca zdarzenia. Dzieciom powiedział, że ich matka od nich odeszła. Rodzina wróciła do Wielkiej Brytanii – Sid znalazł sobie inną partnerkę. Rodzicom i rodzeństwu zaginionej nic o wypadku nie powiedział, z oczywistych względów nie pomagał także w poszukiwaniach. Zmarł na początku 2012 roku.

32-letnia amnezja

Susan mieszkała u swoich dobroczyńców przez 16 lat. Lata 80. w RPA były czasem walki z apartheidem, powolnego przeformowywania dotychczasowej polityki segregacji rasowej. W kraju panował chaos, nikt więc nie zainteresował się osobą bez tożsamości. Susan nie miała nazwiska, a więc i narodowości, dokumentów, konta w banku, legalnej możliwości pracy. Miała szczęście natrafić na dobrych ludzi. Dodatkowo syn właścicieli gospodarstwa był lekarzem, pomógł jej więc szczególnie po wypadku. Susan została przechrzczona imieniem Nicky. Bardzo pozytywnie wypowiada się na temat całej rodziny:

„Ta rodzina chciała mi pomóc. Ich syn był lekarzem, zajął się mną. Nic nie pamiętałam, nie znałam nawet własnego imienia. Mieszkałam u nich szesnaście lat. Opiekowali się mną, a ja dla nich pracowałam.”

W końcu kobieta opuściła przyjazny dom. Zarabiała na siebie jako służąca i sprzątaczka, pomieszkiwała w hostelach i schroniskach. W listopadzie 2011 roku zaczęła przypominać sobie urywki przeszłości. Przeprowadziła się do nowego schroniska w Johannesburgu. Zaprzyjaźniła się tam z 53-letnią Judy January oraz jej 26-letnią córką Andreą. Razem z nimi zaczęła pracować nad swoją pamięcią, kobiety próbowały wyciągnąć jak najwięcej faktów i przypuszczeń z tego, co przypominała sobie Susan oraz z rzeczy sprzed wypadku, które posiadała.

Małe-wielkie odkrycia

Przełom nastąpił, gdy Susan natrafiła na torbę z pociętymi skrawkami papierów – były to jakieś potargane listy i zapiski. Kobieta zaczęła na podłodze układać z nich słowa. W ten sposób odkryła cztery imiona: Dawn, Colin, Gail i Julie. Susan przypomniała sobie również swoje panieńskie nazwisko: Ardron.

Andrea zaczęła szukać na Facebooku tak nazywających się osób. Odkryła czterech ludzi z hrabstwa South Yorkshire. Kobieta natychmiast się z nimi skontaktowała. Spytała, czy mieli siostrę, która zaginęła. Choć odpowiedzieli twierdząco, obawiali się oszustwa. Andrea wysłała im zdjęcie Susan, na którym rozpoznali swoją siostrę, od dawna uważaną za zmarłą.

Zaczęły się długie rozmowy telefoniczne, opowiadanie o minionych latach. Niestety nie wszystkie wieści były pomyślne – dwa lata wcześniej, w 2009 roku, zmarli rodzice Susan. Do końca życia wierzyli w odnalezienie córki. Nigdy nie opuścili znanego jej domu, aby mogła łatwo do niego wrócić.

Okazało się, że rodzina próbowała wcześniej szukać Susan na wiele sposobów. Pomagała im Armia Zbawienia, Czerwony Krzyż, a nawet program telewizyjny Surprise, surprise prowadzony przez Cillę Black.

Susan z bliskimi po odnalezieniu

Powrót do domu

Kobiecie bez dowodu osobistego niełatwo przemierzać granice – Susan potrzebowała pomocy, aby wrócić do Anglii. Zdobyła paszport awaryjny dzięki ludziom z „The Sun”, którzy również nagłośnili jej sprawę.

W październiku 2012 roku 61-letnia Susan wylądowała na lotnisku w Manchesterze, gdzie czekało na nią jej rodzeństwo. Colin, najmłodszy z braci, był jeszcze małym chłopcem, gdy Susan ostatnim razem go widziała. Szczęśliwie odnaleziona mówiła:

„Płakałam tak, że o mało nie zemdlałam. To było niewiarygodne. Jestem szczęśliwa, że odzyskałam swoją rodzinę. Nigdy już stąd nie wyjadę. To były bolesne lata, nie tylko dla mnie, ale także dla nich. Myśleli, że nie żyję. Ale oto wróciłam i cała historia ma swoje zakończenie. Wiedziałam, że nigdy mnie nie zapomną. Jestem bardzo wdzięczna Judy i Andrei, które pomogły mi znaleźć bliskich. Dziękuję także redakcji „The Sun”, ministerstwu spraw zagranicznych, liniom lotniczym Virgin i British Airways. Jestem w domu!”

Dzień po przyjeździe Susan rodzina świętowała w miejscowym pubie. Rodzeństwo zorganizowało siostrze także mieszkanie. Wszyscy cieszyli się z cudownego powrotu siostry. Colin przyznawał:

„Wszyscy jesteśmy jeszcze ciągle pod wpływem wielkich emocji. Czasami myślę, że to tylko sen. Teraz zacznie się najtrudniejszy czas. Ona musi przywyknąć do życia w Anglii, ale przynajmniej jest tu, gdzie jej miejsce. Z rodziną.”

Kolejnym krokiem było spotkanie Susan z dziećmi: Joanna, Jason, Adele i Amanda byli już w wieku między 36 i 43 lat. Zaginiona przez większość swojego życia nie pamiętała, że w ogóle miała męża i dzieci. Mówiła jednak, że nie boi się tego spotkania, a wręcz nie może się go doczekać – to w końcu krew z jej krwi. Z mężem z powodu jego śmierci wcześniej tego roku nie musiała się konfrontować.

Sprawa Susan Marshall pokazuje, jak nieobliczalny potrafi być los zaginionych.

 

Źródła:

https://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/odnaleziona-po-32-latach/3prsy

https://www.thesun.co.uk/archives/reallife/996537/i-was-lost-for-32-years/

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl