BLOG

Petra zaginęła bez śladu. Błędnie uznano ją za zmarłą

Kobieta ginie bez śladu- uznano ją za zmarłą

Zaginiona studentka Petra Pazsitki została uznana za zmarłą. Bez wątpienia sprawa kobiety, która w 1984 roku zniknęła bez śladu, stała się jedną z  najbardziej tajemniczych zagadek kryminalnych. Historia młodziutkiej Petry Pazsitka była głośną sprawą, która wyjaśniła się dopiero po wielu latach.

Spokojna studentka

W 1984 roku 24-letnia Petra studiowała informatykę na politechnice w Niemczech. Młoda kobieta mieszkała w akademiku. Pochodziła z Wolfsburgu- tam znajdował się jej dom rodzinny. Petra jeździła tam co tydzień, pokonując odległość ok. 40 km. Spędzała weekendy z rodzicami i ukochanym młodszym bratem. Bez wątpienia, uchodziła za spokojną i pilną studentkę. Była w trakcie pisania pracy magisterskiej.

 

Kobieta ginie bez śladu- uznano ją za zmarłą
Fot.  Podobizna Petry-Pazsitka

Tajemniczy dzień

22 lipca 1984 roku Petra wyjechała od rodziców. Odprowadzili oni córkę na przystanek autobusowy ,, Rasthof”. Z tego przystanku Petra zawsze wracała do akademika. Przystanek znajdował się przy czteropasmowej drodze prowadzącej do Brunszwiku. Tego dnia nic nie wzbudziło niepokoju jej bliskich. Rozmowa z rodzicami przebiegała zupełnie normalnie. Petra składała rodzicom obietnicę, że przyjedzie do domu w najbliższy czwartek, ponieważ miała zaopiekować się młodszym bratem. Rodzice mieli wyjechać na dwutygodniowy urlop do Włoch. Brat studentki, Karsten, miał mieć wtedy urodziny. Petra chciała się przenieść rodzinnego domu na czas nieobecności rodziców, by zaopiekować się bratem.

Dzień przeprowadzki do domu rodzinnego

26 lipca 1984 roku Petra poprosiła kolegę z akademika, by podczas jej nieobecności podlewał kwiatki. Klucze zostawiła mu w drzwiach do pokoju. Prawdopodobnie, dziewczyna  opuściła akademik po południu. Zabrała ze sobą rękopis pracy magisterskiej, nad którą pracowała. Następnie udała się do sklepu po prezent urodzinowy dla młodszego brata. Miała być to kolorowa taśma do komputera- niestety w sklepie nie było wzoru, który mógłby spodobać się chłopcu. Dziewczyna wyszła zatem bez prezentu. Udała się na umówioną wizytę do dentysty, która odbyła się między godziną 14:00 a 15:00. Dentysta wyznaczył jej kolejną wizytę. Bez wątpienia, Petra bardzo dokładnie zaplanowała cały dzień. Po wizycie stomatologicznej przepadła bez śladu. Studentka nie dotarła do rodzinnego domu, w wyniku czego następnego dnia zaniepokojony brat zgłosił zaginięcie siostry.

Wiele pytań bez odpowiedzi

Z ustaleń policji wynikało, że Petra, zgodnie ze swoimi planami, udała się do rodzinnego domu.  Policja przypuszczała, że wsiadła ona do autobusu na przystanku ,, Rasthof”. Śledczy przesłuchali w tej sprawie kierowcę autobusu oraz pasażerów. Nikt nie potwierdził, że dziewczyna jechała tego dnia autobusem.

Bez śladu

Mijały dni i tygodnie. Wciąż nie było śladu po młodziutkiej Petrze. Policja podejrzewała, że dziewczyna prawdopodobnie padła ofiarą przestępstwa. Śledczy  rozważali najbardziej prawdopodobną wersję, według której  kobiecie stało się coś złego. Istotne staje się to, że rok wcześniej w okolicach tego przystanku została brutalnie zgwałcona i zamordowana nastolatka. Ofiarą brutalnego gwałtu była Kerstin W., miała zaledwie 14 lat. Po jakimś czasie morderca 14-latki został schwytany. Przyznał się również, że zamordował zaginioną Petrę P.

Ustalenia policji

Śledczy dokładnie badali sprawę i brali pod uwagę zeznania mordercy. Bez wątpienia, policja  uznała jego zeznania za niezgodne z prawdą. Pomimo intensywnych poszukiwań, ciała Petry nie odnaleziono. W 1989 roku Petra została uznana za zmarłą.

Po latach

11 września 2015 roku jedna z mieszkanek pięciopiętrowego budynku w samym centrum Dusseldorfu wezwała policję. Kobietę zaniepokoiły podejrzane ślady głębokiego zarysowania w drzwiach sąsiadki. Wyglądało to na próbę włamania. Policja natychmiast pojawiła się na miejscu. Pukali do drzwi, na których wisiała tabliczka z nazwiskiem Schneider. Drzwi otworzyła im 55- letnia kobieta, która zachowywała się bardzo dziwnie. W związku z tym, policja poprosiła kobietę o dowód osobisty. Wówczas przestraszona Niemka poinformowała ich,  że nie nazywa się Schneider, a jest zaginioną przed laty Petrą. Policjanci byli w szoku. Wyznania kobiety sprawiły, że mundurowym trudno było uwierzyć w to, co usłyszeli.

Dowód osobisty

Kobieta pokazała policjantom dowód osobisty, wystawiony przed laty na nazwisko Petra Pazsitki. Dowód był nieważny od wielu lat.  Kobieta twierdziła, ze od 31 lat żyła ukrywając się. Podkreślała, że nie chce mieć kontaktu z rodziną. Tłumaczyła, że wolała nie zgłaszać próby włamania, ponieważ  planowała dalej się ukrywać.

Dochodzenie

Okazało się, że kobieta faktycznie jest Petrą Pazsitki, uznaną za zmarłą. Policja nie mogła uwierzyć, jak długo udawało jej się nie popełnić błędu. Kobieta płaciła za czynsz gotówką, za wizyty u lekarza również. Mieszkała w różnych miastach w zachodniej części kraju. Od 11 lat mieszkała w pięciopiętrowym bloku, w który policja ją zdemaskowała. Stroniła od kontaktów sąsiedzkich. Nie miała przyjaciół. Żyła izolując się od społeczeństwa.

Szok dla bliskich

Rodzina dowiedziała się od policji, że ich córka żyje. Jeszcze bardziej wstrząsające było dla nich to, że upozorowała ona swoje zaginięcie.  Mimo wszystko,  80-letnia mama Petry oraz brat, płakali ze szczęścia że ich córka i siostra jednak żyje. Ojciec nie doczekał tej wiadomości- zmarł wcześniej. Rodzina wysłała list do Petry, w którym zapewniła, że jeśli zmieni zdanie zostanie przyjęta z otwartymi ramionami.

Powód upozorowanego zaginięcia

Wszystkich nurtowało pytanie, dlaczego Petra upozorowała swoje zniknięcie. Kobieta bez wątpienia wolała milczeć w tej sprawie. Być może w rodzinie nie było tak idealnie, jak się wydawało. Petra zaprzeczyła, by była wykorzystywana seksualnie przez swoich bliskich, czy też stosowano wobec niej przemoc. Nieoficjalne źródła mówią natomiast, iż w domu panowała chłodna atmosfera, a na młodej studentce wywierano silną presję osiągnięcia sukcesu.

Działania zaplanowane

Istotne staje się to, że Petra już dużo wcześniej przed zaginięciem wynajęła mieszkanie w Gelsenkirchen. Kobieta dokładnie wszystko planowała, od bardzo dawna odkładała pieniądze na ułożenie sobie życia od nowa.

ŹRÓDŁO: Niewidzialna kobieta – Sprawy kryminalne

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sorbetowa

Ja naprawdę sporo rozumiem. Staram się rozumieć, ale takiego zachowania nie pojmuję. Dokładnie to samo, czyli zapaść się pod ziemię, mogła zrobić po rozmowie z rodzicami o tym, że nie chce mieć z nimi kontaktu. Po prostu chyba nie miała w sobie na to odwagi. Nie było tam przemocy fizycznej, seksualnej czy psychicznej. Była chłodna atmosfera i może jakieś większe wymagania od rodziców. W czym zawinił brat? Dorastał myśląc, że jego siostra nie żyje, a później dowiedział się, że żyje tylko nie chciała mieć z nim kontaktu przez tyle lat. Bardzo mi go szkoda.

Dorota Calik

Znam Petra osobiście ona jest chorą osobą.

Sorbetowa

Rozumiem. Znasz ją, więc zapewne wiesz dużo więcej niż ja. Podejrzewam, że chodziło Ci o problemy psychiczne. Mimo wszystko wie kim jest, wie jak się nazywa, poradziła sobie żyć tyle lat, używa social media, więc nadal nie rozumiem dlaczego tak potraktowała swojego młodszego brata. Bardzo przykra sprawa.

XXX

To, że ktoś jest świadomy jak się nazywa i skąd pochodzi wcale nie oznacza, że w pełni świadomie podejmuje swoje decyzje i normalnie funkcjonuje. Łatwo kogoś ocenić jedynie po strzępach faktów, które zostały podane do informacji publicznej. To, że w rodzinie nie było przemocy i wykorzystywania też wiadomo jedynie od samej Petry, która prawdopodobnie ma problemy natury psychicznej, także nie jest to pewnik. Przykra sprawa, najistotniejszych faktów i tak nigdy się nie dowiemy.

Sorbetowa

Myślę, że nie było i nie jest z Petrą, aż tak źle skoro dokładnie zaplanowała swoje zniknięcie tzn. wynajem mieszkania itd. Dodatkowo poradziła sobie tyle lat żyjąc bez legalnej pracy, dokumentów czy pomocy medycznej. Po “odnalezieniu” podobno wyjechała z matką na wakacje, jakiś rejs czy coś. Bardzo to wszystko dziwne. I tak jak napisałam w pierwszym oraz w drugim komentarzu – nie wydaje mi się, żeby jej młodszy brat w czymkolwiek zawinił, więc najbardziej szkoda mi jego.

Wechsler

Pytanie, czy była chora już wcześniej (lub przynajmniej czy tak poważnie), czy jej odpaliło od tego ukrywania się przed światem? Przecież od 30 lat takiego życia każdy by zwariował. A dlaczego uciekła, cóż, pewnie tylko ona sama to wie.

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl