BLOG

Joanna Matjaszek tajemnicze zaginięcie- morderca pozostaje bezkarny

Joanna Matjaszek tajemnicze zaginięcie- morderca pozostaje bezkarny

Joanna Matjaszek została zamordowana 21 lat temu, a sprawca wciąż nie poniósł kary. Podejrzany o dokonanie zbrodni Przemysław W. przez lata bił, gwałcił, nękał i więził inne kobiety. Groził im, że zabije je “tak jak tamtą szmatę i zakopie koło niej”. Niewątpliwie rozpacz bliskich dziewczyny to nieustanny koszmar, o którym się nie da zapomnieć, gdy z morderca pozostaje bezkarny.

Młoda dziewczyna

Bez wątpienia Joanna Matjaszek miała wiele planów. Marzyła o studiach medycznych- rehabilitacji. Chciała pomagać ludziom starszym i schorowanym. Na co dzień osiemnastolatka była uczennicą Zespołu Szkół Licealnych i Technicznych w Wojniczu (woj. małopolskie). Niebawem miała zdawać maturę. Wśród znajomych uchodziła za pilną i wzorową uczennicę. Istotne wydaje się to, że prawdopodobnie młoda kobieta miała problemy związane z okresem dojrzewania. Uważała się za dziewczynę  z wieloma kompleksami. W związku z tym  trzymała się  z boku, była zachowawcza. Nauczyciele twierdzili, że była nielubiana przez znajomych, a w ostatnich tygodniach przed zaginięciem zaczęła wagarować.

Związek

Joanna od kilku tygodni spotykała się z Przemysławem W. Bezsprzecznie, nastolatka była nim zauroczona. Chłopak pochodzi z małej wioski pod Tarnowem. Kiedy zaczął się spotykać z Asią miał 20 lat. Uchodził za miejscowego agresora.  Przemysław był podrywaczem, w związku z tym nie związał się na długo z żadną dziewczyną- bawił się uczuciami swoich partnerek i szybko je zmieniał. Prawdopodobnie był bardzo impulsywny, nadużywał alkoholu, brutalnie bił i gwałcił swoje dziewczyny.

Przypuszcza się, że kilka dni przed zniknięciem Joasia pokłóciła się ze swoim chłopakiem. Młody mężczyzna był na nią wściekły, że za zarobione pieniądze nie kupiła głośników do jego samochodu, a wydała je na ubrania dla siebie. Istotnie, para często się kłóciła, choć zazwyczaj szybko się godzili.

Tragiczny dzień

 3 listopada 2000 roku Joanna wybrała się do swojego chłopaka, który organizował imprezę urodzinową w Niwce pod Tarnowem.  Dziewczyna obiecała swojej mamie, że wieczorem wróci do domu. Niestety, nie wróciła. Zaniepokojona pani Teresa Matjaszek, mama dziewczyny,  zadzwoniła na komisariat policji w Brzesku. Niestety, policja zlekceważyła to zgłoszenie. Po dwóch dniach, 6 listopada 2000 roku, ojciec zgłosił zaginięcie córki. Wydaje się, że policjanci liczyli, iż dziewczyna niebawem sama wróci do domu. Prawdopodobnie później sprawdzano liczne tropy: ucieczka, wstąpienie do sekty, wyjazd do innego kraju. Wiele poszlak wskazuje jednak na to, że dziewczyna została bestialsko zamordowana.

Na internetowej stronie małopolskiej policji wciąż można znaleźć informację o poszukiwaniu dziewczyny. Dopiero siedem miesięcy od zaginięcia o sprawie dowiedziała się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie. Na podstawie zeznań świadków prokurator ustaliła, że dziewczyna po imprezie została odprowadzona na autobus przez swojego chłopaka. We wrześniu 2001 roku śledczy umorzyli jednak sprawę, gdyż nie znaleźli dowodów, na podstawie których można byłoby ustalić czas, miejsce i okoliczności zaginięcia.

Joanna Matjaszek tajemnicze zaginięcie- morderca pozostaje bezkarny
Fot. Joanna Matjaszek

 

Rysopis:
*wzrost około 170 cm,
*szczupłej budowy ciała,
*włosy kolor ciemny blond,
*oczy jasne.
W dniu zaginięcia ubrana w:

*czarną kurtkę,

*czarne kozaki,

*czarne spodnie.

Miała przy sobie złoty łańcuszek, dwa srebrne pierścionki, kolczyki tzw. delfinki, zegarek i torebkę.

Nieudolność śledczych

Z pewnością bliscy mieli już dość nieudolności śledczych. W związku z tym złożyli zażalenie. Po miesiącach starań postępowanie wznowiono, na pewien czas włączeni do śledztwa zostali policjanci z Krakowskiego Archiwum X. Od nowa przesłuchano świadków i przeanalizowano materiał dowodowy. Za pomocą kamery termowizyjnej przeszukano m.in. 100 hektarów lasów oraz teren starej cegielni w pobliżu Radłowa. Pojawiły się także nowe wątki.  Mimo to, odpowiedzialna za prowadzenie śledztwa tarnowska prokuratura w 2007 roku umorzyła sprawę.

Ustalenia policji

Joanna nie była pierwszą dziewczyną Przemysława W. Mężczyzna rok wcześniej spotykał się z kim innym. Ciągle zmieniał swoje partnerki. Prawdopodobnie dziewczyna chciała z nim zerwać, zaczął na nią krzyczeć, chwycił ją mocno za ramię i podniósł do góry. Dostawił pięść do twarzy i groził, że ją uderzy. Chłopak groził brutalnym pobiciem  każdej swojej dziewczynie. Jedna z jego wcześniejszych dziewczyn zeznawała na temat wypadku samochodowego, który spowodował Przemysław. Mężczyzna podszedł do niej na korytarzu sądowym i krzyknął: “Ty kur.., źle na mnie zeznawałaś, masz prze…ne, zapied…ę cię, nawet mi się nie pokazuj, ty szmato!”. Po tym zdarzeniu kobieta została napadnięta i pobita przez niego w centrum miasteczka.

Dochodzenie

Joanna przepadła bez śladu. Tydzień po jej zniknięciu Przemysław poznał Klaudię C. (dane zmienione). W lipcu 2001 roku po jednej z imprez zaczął dusić dziewczynę. Powodem wściekłości było to, że kobieta usiadła obok swojego kolegi. Po napadzie mężczyzna zabrał  dziewczynę do swojego domu. Gdy byli pod domem zaatakował ją ponowne- chwycił za włosy, rzucił na ziemię i głową uderzył o płytki chodnikowe. Nikt z domowników nie zszedł na dół, aby zobaczyć, co się dzieje. Później Klaudia C. spotkała się z  nim jeszcze kilka razy. Nie miała na to ochoty, ale bała się mężczyzny.

Edyta B. w 2001 roku była barmanką w barze w Radłowie. Lokal należał do Danuty i Kazimierza G. To rodzice Pawła i Piotra – najbliższych kompanów Przemysława. Ojciec braci kilkukrotnie próbował przerwać tę znajomość, jednak bezskutecznie. Bez wątpienia agresywny mężczyzna urządzał awantury w barze. Blisko rok po zaginięciu Joasi, 2 października 2001 roku, Edyta B. chciała się poskarżyć na nieodpowiednie zachowanie mężczyzny. Przemysław dowiedział się o tym od kolegów i pobił kobietę.

Kolejne ofiary agresywnego mężczyzny

Kolejną ofiarą Przemysława była Monika K. (dane zmienione). Poznali się w grudniu 2002 roku na dyskotece. Później spotkali się jeszcze kilkukrotnie na kawie, jednak dziewczyna postanowiła zerwać znajomość. Dowiedziała się, że chłopak nadużywa alkoholu, jest porywczy, a jego poprzednia dziewczyna zniknęła bez śladu. Mężczyzna nie miał w planach zrezygnować. Nękał dziewczynę telefonami, groził. Spotkali się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia u niego w domu. Kiedy chciała wyjść wpadł w szał. Zaczął krzyczeć, że zabije ją “tak, jak tamtą szmatę i zakopie koło niej”. Monika zapytała, o kogo chodzi. Wówczas Przemysław pokazał jej wycinek tygodnika “Naj”, gdzie opisano zaginięcie Joasi. Chwalił się tym, że nikt nie znajdzie zwłok dziewczyny.

Chwilę potem zaczął  gwałcić Monikę. Dziewczyna była zbyt przerażona, by próbować ucieczki. Miesiąc później spotkała go w Tarnowie. Zmusił ją, aby pojechała z nim do jego domu. Tam zaczął ją bić w twarz i brzuch. Chwycił jej głowę i uderzył nią o ścianę. Prawdopodobnie wtedy zareagowała matka Przemysława i wezwała policję. Podczas rozmowy z policją  powiedział, że nie chce drugiego zabójstwa w jej domu. Kiedy mężczyzna zobaczył radiowóz, uciekł w pole. Tego samego dnia funkcjonariusze go znaleźli.

Zeznania

Monika postanowiła zeznawać przeciwko byłemu partnerowi. Mężczyzna podczas przesłuchania do niczego się nie przyznał. Twierdził, że do żadnego gwałtu nie doszło. Sąd skazał go jednak na 7,5 roku więzienia za gwałt, próbę gwałtu oraz pobicie. Podczas przesłuchania w sprawie gwałtu na Monicie chłopak niepytany przez nikogo – zaczął mówić o zaginięciu Joanny. Twierdził, że dziewczyna została zamordowana. Jako winnych wskazał swoich bliskich kompanów – braci G. Śledczy wznowili postępowanie w sprawie nastolatki, ale prokuratura po pół roku kolejny raz ją umorzyła. Uznała, że zebrane dowody w postaci zeznań świadków to za mało, by skazać Przemysława.

Tropy

Niwka to niewielka miejscowość położona na północny zachód od Tarnowa. Na pół przecina ją droga wojewódzka 975. Po obu stronach znajdują się jednorodzinne domy, większość z nich została zbudowana jeszcze w czasach PRL-u. Otoczoną lasami i jeziorami okolicę zamieszkuje ok. 850 mieszkańców. To właśnie do tej miejscowości 3 listopada 2000 roku Joasia przyjechała na imprezę urodzinową. Według zeznań mężczyzny, po godzinie 20:00 wyszedł on wraz z Joasią i udali się na oddalony o kilkanaście metrów przystanek autobusowy. Joasia wsiadła do pojazdu i odjechała w stronę domu. Od tamtej pory nie widział dziewczyny.

Joanna Matjaszek tajemnicze zaginięcie- morderca pozostaje bezkarny
Fot. znalezione pod Tarnowem ubrania podobne do tych, które miała na sobie Joanna

Świadkowie

Joanna wraz ze swoim chłopakiem była widziana na przystanku przez Danutę – sprzedawczynię z pobliskiego sklepu. Nie przypomina sobie jednak, aby nastolatka wsiadła do autobusu. Według świadków zaginiona chciała jechać do domu  o godzinie 18:00. Prawdopodobnie zrezygnowała, bo jej chłopak użył wobec niej szantażu. Po godzinie 20:00 odprowadził Joasię na przystanek i odjechała.

Przemysław cały czas się gubił podczas przesłuchania. Po kolejnym przesłuchaniu  zeznał, że  dziewczyna wróciła do niego, gdy już wszyscy wyszli. Leżeli razem na łóżku i wpadł w szał. Zaczął rzucać różnymi przedmiotami. Był pijany. Asia próbowała go uspokoić, wtedy on chwycił za kluczyki do swojego samochodu i wyszedł na zewnątrz. Asia pobiegła za nim i zabrała mu kluczyki od auta. Wtedy on po raz pierwszy ją uderzył. Asia upadła przy ścianie budynku. Przemek zabrał jej kluczyki i ponownie wsiadł do samochodu dziewczyna podniosła się i wsiadła razem z nim. Prawdopodobnie uderzył dziewczynę kolejny raz. W związku z tym zaczęła krwawić. Dalej nie chciał zeznawać.

Nowe informacje

Istotne w tej sprawie okazuje się to,  że Paweł G. tuż po zaginięciu Joasi pomógł Przemkowi pozbyć się jego małego fiata. Samochód był “oczkiem w głowie”. podejrzanego. Auto zostało pocięte na części a następnie zostało wywiezione na złom. Przemysław wiele razy wspominał, że policja szuka ciała Joasi w niewłaściwym miejscu. Powiedział, że gdyby miał to zrobić, “to wykopałby dwumetrowy dół, zalał palonym wapnem, potem żwir i ziemia. Wspomniał, że byłoby to idealne ukrycie zwłok”.

Dalsze dochodzenie

W aktach sprawy znajdują się wyniki testu Przemysława, przeprowadzonego na wariografie. Mężczyzna poddał się badaniom ponad 11 lat temu. Zostały one przeprowadzone na zlecenie jednej z prywatnych telewizji. Istotne w sprawie jest to, że podczas rewizji w jego domu znaleziono łańcuszek i czarną torebkę. Mężczyzna twierdził, że torebkę kupiła jego siostra na jednym z targów. W środku był psi włos. Po badaniach okazało się, że należy do ratlera. Takiego psa miała właśnie zaginiona Asia. Wtedy nie porównano DNA włosa z psem Joasi. Takie badania prokuratura zleciła niedawno. Michał S. (dane zmienione) kontaktował się z Przemysławem po jego wyjściu z aresztu w 2002 roku. Podczas wyjazdu w Bieszczady Przemysław powiedział do niego, że ciało zaginionej dziewczyny “jest porąbane i zakopane w różnych miejscach. Śmiał się, że i tak jej nie znajdą, mogą jej szukać.

Wznowienie śledztwa

W październiku 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Tarnowie wznawia śledztwo w sprawie Joanny Matjaszek. Pod koniec maja 2018 roku na polecenie prokuratury została zatrzymana siostra Przemysława W. Ta sama, u której znaleziono torebkę zaginionej. Prokurator stawia jej zarzut składania fałszywych zeznań. Bez wątpienia pojawiają się nowe materiały dowodowe. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Niewątpliwie Joasia została zamordowana a morderca pozostaje bezkarny.

Źródło: Ostatnia randka Joasi. Morderca od 18 lat unika kary – Wiadomości (onet.pl)

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl