BLOG

Bez śladu przepada 33-letnia Barbara Wolany oraz czworo jej dzieci

Zaginięcia na terenie Polski mają miejsce każdego dnia. Znikają osoby różnej płci, w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, w bardzo różnej sytuacji rodzinnej i życiowej. Niektóre osoby znikają z własnej woli, aby po pewnym czasie się odnaleźć, inne zaś padają ofiarą przestępstwa. Są też osoby zaginione, które policja, wnioskując z prowadzonego śledztwa, uważa za zmarłe. Nie można jednak ich pochować, pożegnać się i ostatecznie pogodzić się z ich śmiercią, bowiem ciała pozostają nieodnalezione. W policyjnych rejestrach nadal figurują jako osoby zaginione.

Taką właśnie sprawę pragnę dziś Państwu opisać. Choć minęło od niej ponad ćwierć wieku, wciąż pozostaje nierozwiązana.

Barbara Wolany
Barbara Wolany

Początek lutego 1994 roku, Chorzów

33-letnia Barbara Wolany prowadziła rozrywkowy tryb życia. Według rodziny i znajomych miała trudny charakter. Zdarzyło jej się też wejść w konflikt z prawem, za co odsiedziała wyrok w zakładzie karnym.

Pierwszym mężem Barbary był Janusz Wyrzgała, a owocem tego małżeństwa był syn Arek. Niestety Barbara bardzo szybko została wdową, bowiem w 1989 roku Janusz zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Krótko po śmierci Janusza, na jednej z imprez, Barbara poznała Ryszarda Wolanego. Podobnie jak Barbara Ryszard prowadził rozrywkowy tryb życia i tak jak ona miał w swoim życiorysie wyroki więzienia za kradzieże. Znajomość Barbary i Ryszarda szybko zakończyła się zawarciem małżeństwa, a także narodzinami trojga dzieci.

Na początku lutego 1994 roku Barbara znikła wraz ze swoimi dziećmi: Arkadiuszem (lat 6), Iloną (4), Sebastianem (2) i Andżeliką, która w dniu zaginięcia miała rok. W tych dniach na terenie ówczesnego województwa katowickiego trwały ferie zimowe, przez co dwoje najstarszych dzieci (Arek i Ilona) nie uczęszczało do przedszkola.

Ślad po Barbarze i jej potomstwie urwał się 8 lutego 1994. Tego właśnie dnia Barbara widziana była po raz ostatni w przychodni stomatologicznej. Następnego dnia Ryszard Wolany przekazał swojej siostrze, że Basia wraz z dziećmi wyjechała do Niemiec w towarzystwie nieznanego mu mężczyzny. Siostry nie zdziwiły słowa brata, ponieważ znała Barbarę i wiedziała, że miała w zwyczaju znikać na kilka dni z domu.

Dziećmi w trakcie powtarzających się nieobecności Barbary opiekował się Ryszard. Wedle relacji sąsiadów i rodziny wywiązywał się z tych obowiązków bardzo sumiennie, zarówno w stosunku do swoich biologicznych dzieci, jak i wobec swojego pasierba Arka.

Zabił żonę i dzieci?

10 lutego Ryszard zjawił się w chorzowskim MOPSie, gdzie pobrał przysługujący rodzinie zasiłek i bony żywnościowe. Na pytanie pracownicy MOPS-u o Barbarę, odpowiedział, że żona wraz z dziećmi udała się na czas ferii do Zwardonia. Było to o tyle dziwne, że rodzina Wolanów nie należała do zamożnych. Pomagał im MOPS. Ryszard pobierał niewielką pensję, pracując jako portier w jednym z zakładów pracy na terenie Chorzowa. Barbara nie pracowała w ogóle. Nie mogli zatem pozwolić sobie na wyjazd wraz z dziećmi na ferie.

Zaginiona Ilona Wolany

Jeszcze tego samego dnia Ryszard odwiedził swoją matkę i oświadczył jej, że „więcej Basi i dzieci nie zobaczy”. Wieczorem pijanego Ryszarda widziała sąsiadka. Wolany prosił ją, aby „zapaliła świeczkę za Basię i dzieci”. 12 lutego Ryszard zjawił się pod wpływem alkoholu w pracy. Tam także opowiadał, że zabił swoją żonę i dzieci, a ich ciała zakopał. Nikt jednak nie wziął jego opowieści na poważnie ze względu na jego nietrzeźwość.

20 lutego 1994 do mieszkania małżeństwa Wolany w kamienicy przy ulicy Katowickiej w Chorzowie próbowały się dostać matka i siostra Ryszarda. Były zaniepokojone tym, że od kilku dni nie miały z nim żadnego kontaktu. Ponieważ nikt nie otworzył im drzwi, dostały się do środka za pomocą zapasowego kompletu kluczy. W kuchni na podłodze znalazły zakrwawione zwłoki Ryszarda Wolanego. Sekcja zwłok wykazała, iż Ryszard popełnił samobójstwo tydzień wcześniej, zadając sobie cios nożem w szyję. Nadal jednak nie było wiadomo, gdzie są Barbara Wolany oraz dzieci.

Co stało się z matką i dziećmi?

Wskazówek na ten temat dostarczyły nagrane na taśmie magnetofonowej słowa Ryszarda. Nagranie znaleziono w mieszkaniu rodziny Wolany. Ryszard przyznaje się na nim, że 9 lutego 1994 zabił swoją żonę i dzieci, a cztery dni później sam odebrał sobie życie. Według słów Ryszarda zwłoki Barbary i dzieci miały być zakopane w mogile na cmentarzu przy ulicy Drzymały w Chorzowie, tym samym, na którym pochowano pierwszego męża Barbary, Janusza.

List do mamy 


Policja i prokuratura rozpoczęły śledztwo mające na celu ustalić los Barbary i jej dzieci. Prowadzone działania obaliły hipotezę, jakoby Barbara miała wyjechać do Niemiec i tam ułożyć sobie życie u boku innego mężczyzny. Nie potwierdzono, aby ona i dzieci przekraczały granicę pod własną bądź zmienioną tożsamością. Ponadto w mieszkaniu ujawniono zimowe ubrania domowników. Gdyby Barbara Wolany chciała wyjechać z Polski, na pewno zabrałaby je ze sobą. Nie potwierdziła się także wersja mówiąca o rodzinnym wyjeździe do Zwardonia na okres ferii zimowych.

Arkadiusz i Ilona Wolany

Po upływie ponad 26 lat od śmierci Ryszarda i tajemniczego zniknięcia jego żony i dzieci, najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń to ten, który Ryszard przedstawił na pozostawionym przez siebie nagraniu. Wersję o zamordowaniu żony i dzieci przez Ryszarda, uprawdopodabniają wcześniej już cytowane słowa Wolanego skierowane do matki i sąsiadki. Policja dysponuje także zeznaniami innych świadków.

Cmentarz

Pacjentka szpitala znajdującego się niedaleko cmentarza twierdziła, że w czasie, kiedy zaginęła Barbara wraz z dziećmi, widziała kręcącego się nocą po cmentarzu nieznajomego mężczyznę. Pojawiła się także dodatkowa informacja od jednego z miejscowych złomiarzy, który stwierdził, że 10 lutego ukradziono mu wózek. Należy mieć na uwadze, że odległość od mieszkania rodziny Wolany przy ulicy Katowickiej do cmentarza przy ulicy Drzymały jest stosunkowo niewielka. Istnieje więc możliwość, że Ryszard wywiózł ciała żony i dzieci pod osłoną nocy przy pomocy wózka i ukrył je w jednej z mogił na cmentarzu.

Barbara Wolany
Zaginiona Barbara Wolany

Niestety w trakcie pierwszego śledztwa prowadzonego w 1994 roku policji nie udało się wejść na teren chorzowskiego cmentarza, aby w mogile Janusza Wyrzgały poszukać szczątków Barbary i jej dzieci. Stanowczo sprzeciwił się temu proboszcz miejscowej parafii, a zarazem opiekun cmentarza. Twierdził, że rozkopywanie cmentarza byłoby profanacją i zakłócaniem spokoju zmarłych. Grób Janusza Wyrzgały został zlikwidowany w 2011 roku, kiedy na tym miejscu pochowano inną osobę. Nie ujawniono wówczas żadnych innych ludzkich kości. Parę lat później pokuszono się także o wykonanie progresji wiekowej Barbary oraz jej najstarszej córki Ilony.

Sprawa w toku

W czerwcu tego roku Sąd Rejonowy w Chorzowie na wniosek prokuratury i rodziny zaginionej Barbary rozpoczął postępowanie o uznanie Barbary Wolany i jej dzieci za zmarłe. Sprawa jest w toku.

Sprawa zaginięcia z 1994 roku przedawni się 22 lutego 2024 roku. Śledczy mają więc jeszcze trochę czasu, aby wyjaśnić, co stało się z Barbarą, i jeżeli nie żyje, odnaleźć zwłoki jej i dzieci.

Barbara Wolany

Mamy nadzieję, że dzięki tej publikacji znajdą się świadkowie, którzy podzielą się z policją nieznanymi dotychczas informacjami, a tym samym przyczynią się do ustalenia losów Barbary lub pomogą funkcjonariuszom w odnalezieniu jej zwłok. Sprawę prowadzi KMP w Chorzowie. Informacje na temat tej sprawy można przekazywać policji pod numerem telefonu 32 7715280 w Chorzowie lub 997 na terenie całego kraju.

UDOSTĘPNIJ:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on skype

PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gocha

Dla mnie to logiczne, nie żyją. Sam facet tak stwierdza po czym popełnia samobójstwo. Sprawa jest jasna. Dodatkowo ukradziony wózek i świadek który widział w nocy kręcącego się faceta przy cmentarzu. Mógł ją zakopać niekoniecznie w mogile męża. Cmentarz jest duży.

Maria

Myślę z pewnością że pijaczyna , morderca pochował nocą nie w tej mogile o której myślał .Tym wprowadził wszystkich w błąd.Trzeba by szukać w starych grobowcach , w których już nikogo nie chowają.Takich jest dużo na cmentarzach .Mógł każde ciało wrzucić do innej mogiły.Słabo szukano tych biednych zamordowanych ludzi.Kiedyś czytałam o takim przypadku,że rodzina robiła pochówek swojej babci w miejscu , w grobie gdzie leżał 20 lat temu zmarły dziadek .Kiedy dokopali się do starej trumny , byli w szoku , ponieważ na trumnie leżał szkielet człowieka.Nie znajomy człowiek został zamordowany , bo miał ślady morderstwa na czaszce.

Zapraszamy do współpracy!

Oferujemy możliwość umieszczenia reklamy na stronie głównej oraz w każdym artykule. Dodatkowo posiadamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych i reklamowych.

Zapraszamy do kontaktu w celu ustalenia szczegółów.

it-agencja.pl