Niemal dziewiętnaście lat temu, 13 stycznia 2006 roku, z domu przy ulicy Topolowej w Kamieniu Pomorskim wyszła 23-letnia Justyna Kanicka. Powiedziała matce, że jedzie na weekendowe zajęcia do Szczecina, spakowała walizkę i ruszyła w stronę ulicy Szczecińskiej. Tego wieczoru nie kursował już jednak żaden autobus. Sąsiadka widziała ją idącą samotnie - to ostatni potwierdzony ślad młodej kobiety. W nocy z jej telefonu wysłano SMS-y do brata i koleżanki, ale ich treść była na tyle nietypowa, że rodzina od razu wyczuła, że coś jest nie tak. Od tamtej pory nikt nie widział Justyny żywej.
W listopadzie 2023 roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie umorzyła śledztwo w sprawie pozbawienia wolności i zabójstwa - brak dowodów nie pozwolił na postawienie komukolwiek zarzutów. Rodzina złożyła zażalenie, a sąd w Szczecinie podtrzymał decyzję o umorzeniu, choć ta nie jest jeszcze prawomocna. Sprawą zajęło się policyjne Archiwum X, a w lutym 2025 roku podcast "Ślady" ujawnił, że w lokalnej społeczności panuje "zmowa milczenia" - mieszkańcy mogą wiedzieć więcej, niż gotowi są powiedzieć. Mimo formalnego zakończenia śledztwa sprawa nie zostanie odłożona na półkę, a nadzieja na przełom wciąż pozostaje żywa.
13 stycznia 2006 roku - dzień, który zmienił wszystko
Piątkowy wieczór 13 stycznia 2006 roku na zawsze zapisał się w pamięci mieszkańców Kamienia Pomorskiego. Tego dnia około godziny 19:15 z domu rodzinnego wyszła 23-letnia Justyna Kanicka. Jak poinformowała swoich bliskich, udawała się na weekendowe zajęcia do Szczecina. Nikt wówczas nie przypuszczał, że to ostatnie chwile, kiedy ktokolwiek miał pewność co do jej losów.
Ostatnią osobą, która widziała Justynę, była sąsiadka. Zaobserwowała młodą kobietę idącą samotnie w kierunku ulicy Szczecińskiej. Nic w jej zachowaniu nie wskazywało na niepokój czy zagrożenie. Justyna szła normalnym krokiem, bez towarzystwa innych osób.
Pierwsza niepokojąca niezgodność ujawniła się szybko - w godzinach wieczornych tego dnia nie kursował żaden autobus do Szczecina. Informacja o weekendowych zajęciach nie mogła być prawdziwa, a przynajmniej nie w takiej formie, jak przedstawiła ją rodzinie. Ten szczegół od początku nadał sprawie niepokojący wymiar.
W chwili zaginięcia Justyna miała 157 centymetrów wzrostu, była szczupłej budowy ciała, z prostymi włosami sięgającymi ramion i zielonymi oczami. Rysopis, który miał pomóc w jej odnalezieniu, do dziś pozostaje jedynym fizycznym punktem odniesienia w tej zagadkowej sprawie.
Tajemnicze SMS-y i zagadkowy telefon
Wątki związane z telefonem komórkowym Justyny Kanickiej od początku budziły niepokój śledczych i rodziny zaginionej. 12 stycznia, na dzień przed jej zaginięciem, chłopak Justyny - Rafał - zabrał jej telefon. Okoliczności tego zdarzenia nigdy nie zostały w pełni wyjaśnione, co stawia pytanie o rzeczywiste intencje tej decyzji.
Szczególnie zagadkowa była noc z 13 na 14 stycznia, kiedy z telefonu zaginionej wysłano nietypowe wiadomości do jej brata i koleżanki. SMS-y te natychmiast wzbudziły podejrzenia bliskich Justyny - zarówno styl pisania, jak i treść wiadomości wyraźnie odbiegały od charakterystycznego sposobu komunikowania się młodej kobiety. Rodzina niemal natychmiast rozpoznała, że coś jest nie tak.
Billingi telefoniczne ujawniły kolejny niepokojący szczegół - po zaginięciu Justyny z jej telefonu wykonywano połączenia do znajomych Rafała. To odkrycie rzuca cień podejrzeń na otoczenie jej chłopaka i stawia pytania o to, kto faktycznie dysponował telefonem zaginionej.
Matka Justyny stanowczo twierdzi, że jej córka dzień przed zaginięciem nie miała w ogóle telefonu przy sobie. Ta sprzeczność w zeznaniach i ustaleniach śledczych pozostaje jedną z wielu niewyjaśnionych zagadek tej sprawy.
19 lat śledztwa - od nadziei po umorzenie
Przez niemal dwie dekady prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie zaginięcia Justyny Kanickiej, kwalifikując je jako możliwe pozbawienie wolności i zabójstwo. Przez lata sprawa pozostawała w cieniu, znana jedynie najbliższym i lokalnej społeczności. Przełomowy moment nastąpił w listopadzie 2023 roku, kiedy portal Interia opublikował szeroki reportaż, po raz pierwszy nagłaśniając historię zaginionej kobiety w ogólnopolskich mediach.
Włączenie się do sprawy zachodniopomorskiego Archiwum X wzbudziło nowe nadzieje wśród bliskich Justyny. Specjalistyczna komórka zajmująca się nierozwiązanymi sprawami dysponuje narzędziami i doświadczeniem, które mogłyby doprowadzić do przełomu nawet po latach. Rodzina wierzyła, że świeże spojrzenie na zgromadzony przez lata materiał dowodowy oraz nowoczesne metody śledcze w końcu ujawnią prawdę.
Jednak na przełomie listopada 2023 i początku 2024 roku nadeszła bolesna informacja - Prokuratura Okręgowa w Szczecinie podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa. Powodem była niewystarcająca ilość dowodów pozwalających na postawienie zarzutów konkretnym osobom. Mimo 19 lat intensywnych poszukiwań i analiz, śledczy nie zgromadzili materiału, który pozwoliłby na skierowanie sprawy do sądu. To kolejny cios dla rodziny, która od lat walczy o sprawiedliwość.
Rodzina walczy dalej - zażalenie na umorzenie
Decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie zaginięcia Justyny Kanickiej nie jest ostatecznym rozstrzygnięciem. Rodzina zaginionej kobiety nie poddaje się i konsekwentnie dąży do wyjaśnienia okoliczności tajemniczego zniknięcia. Bliscy Justyny złożyli zażalenie na postanowienie o umorzeniu dochodzenia, licząc na to, że sprawę uda się przywrócić do życia.
Sąd Rejonowy w Szczecinie rozpatrzył wniesione przez rodzinę Kanickich zażalenie, jednak podtrzymał wcześniejszą decyzję prokuratury. Mimo to, należy podkreślić, że to orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne, co oznacza, że rodzina wciąż ma możliwość dalszego dochodzenia swoich praw w wyższych instancjach sądowych.
Organy ścigania zapewniają, że mimo formalnego umorzenia śledztwa, sprawa Justyny Kanickiej nie zostanie całkowicie odłożona na półkę. Każda nowa informacja czy sygnał od świadków będą podlegały weryfikacji. Niestety, data kolejnego posiedzenia sądu w sprawie zażalenia wciąż pozostaje nieznana, co jest źródłem frustracji dla rodziny pragnącej odpowiedzi.
W międzyczasie wizerunek zaginionej kobiety nadal jest publikowany w mediach społecznościowych i tradycyjnych. Rodzina i przyjaciele nie tracą nadziei, że ktoś rozpozna Justynę i dostarczy informacji, które mogłyby przyczynić się do przełomu w tej zagadkowej sprawie.
Zmowa milczenia w Kamieniu Pomorskim
Od momentu zaginięcia Justyny Kanickiej w małym Kamieniu Pomorskim krąży uporczywa plotka, że ktoś w mieście wie znacznie więcej, niż jest gotów powiedzieć na głos. Lokalna społeczność, choć na pozór zszokowana tragedią, wydaje się skrywać tajemnicę, której nikt nie chce zdradzić. W małych miasteczkach każdy zna każdego, a ściany potrafią mieć uszy - dlatego tak trudno uwierzyć, że nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał.
W lutym 2025 roku podcast 'Ślady' przedstawił nowe ustalenia, które mogą stanowić przełom w śledztwie. Dziennikarze śledczy dotarli do informacji wskazujących na możliwe pęknięcia w zmowie milczenia, która przez lata chroniła prawdę o losie młodej dziewczyny. Archiwum X wraz z prokuraturą intensywnie pracują nad zeznaniami kluczowych świadków, próbując zweryfikować ich wiarygodność i wypełnić luki w dotychczasowych ustaleniach.
Pojawiają się sygnały, że anonimowi świadkowie mogą w końcu zdecydować się przerwać milczenie. Być może poczucie bezpieczeństwa, jakie daje upływ czasu, albo ciężar sumienia skłonią kogoś do ujawnienia kluczowych informacji. Najbardziej niepokojącym aspektem całej sprawy pozostaje fakt, że sprawca lub sprawcy prawdopodobnie wciąż pozostają na wolności - być może wciąż mieszkając w Kamieniu Pomorskim lub jego okolicach, obserwując z boku wysiłki śledczych.
Co dalej w sprawie Justyny Kanickiej?
Mimo że prokuratura formalnie umorzyła śledztwo w sprawie zaginięcia Justyny Kanickiej, sprawa wciąż pozostaje żywa w świadomości publicznej i w mediach. Co pewien czas pojawiają się nowe tropy i niepotwierdzone doniesienia o rzekomych pobytach zaginionej kobiety w różnych krajach - od Niemiec, przez Wielką Brytanię, aż po Hiszpanię. Żadna z tych informacji nie została jednak oficjalnie zweryfikowana.
Największą zagadką pozostaje to, co dokładnie wydarzyło się feralnego 13 stycznia 2006 roku. Mimo upływu prawie dwóch dekad, nie udało się ustalić okoliczności zniknięcia młodej kobiety. Brak ciała, brak świadków bezpośrednich i brak jednoznacznych dowodów sprawiają, że sprawa tkwi w martwym punkcie.
Policja nieustannie apeluje do świadków o kontakt. Każda, nawet najdrobniejsza informacja może okazać się kluczowa dla rozwiązania zagadki. Śledczy nie wykluczają, że ktoś posiada wiedzę, którą z różnych powodów dotychczas zatajał.
Rodzina Justyny, mimo upływu 19 lat, nie traci nadziei na wyjaśnienie prawdy. Bliscy zaginionej podkreślają, że nie pogodzą się z sytuacją, dopóki nie poznają odpowiedzi na pytanie, co się stało z ich córką i siostrą. Sprawa Justyny Kanickiej nie zostanie odłożona na półkę - to obietnica zarówno bliskich, jak i zaangażowanych w sprawę dziennikarzy śledczych.
Podsumowanie
Artykuł opisuje sprawę zaginięcia Justyny Kanickiej, której śledztwo zostało formalnie umorzone przez prokuraturę z powodu braku wystarczających dowodów do postawienia zarzutów konkretnej osobie. Mimo umorzenia, sprawa nie jest całkowicie zamknięta - pozostaje możliwość jej wznowienia w przypadku pojawienia się nowych, istotnych dowodów lub informacji.
Historia ta pokazuje trudności organów ścigania w rozwiązywaniu spraw o zaginięcia, gdzie brak ciała i bezpośrednich świadków znacznie utrudnia proces śledczy. Rodzina zaginionej oraz opinii publiczna wciąż czekają na odpowiedzi, co stanowi przykład wielu nierozwiązanych polskich spraw kryminalnych.
Źródło: Głos Szczeciński
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz