W mroźną noc z 29 na 30 stycznia przy trasie Via Baltica w rejonie Sulęcin Włościański doszło do tragedii - 37-letni Michał P. z Łomży zmarł z wychłodzenia w przydrożnym rowie. Mężczyzna wracał samochodem z Warszawy do domu w towarzystwie znajomych, jednak w niewyjaśnionych okolicznościach opuścił pojazd. Jego ciało znaleziono bez kurtki, co w warunkach zimowych okazało się wyrokiem śmierci. Tydzień wcześniej rodzina zgłosiła zaginięcie 37-latka.
Sekcja zwłok przeprowadzona przez patomorfologów potwierdziła, że przyczyną zgonu była hipotermia. Co istotne, śledczy nie stwierdzili żadnych obrażeń wskazujących na udział osób trzecich - na ciele nie było śladów pobicia ani ran zadanych przez innych ludzi. Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej prowadzi teraz intensywne śledztwo, przesłuchując towarzyszy podróży i rekonstruując przebieg wydarzeń. Kluczowe pytanie brzmi: czy Michał P. opuścił auto dobrowolnie, czy może doszło do kłótni lub przymusu? Odpowiedź na te pytania może rzucić światło na tragiczne okoliczności śmierci mieszkańca Łomży.
Tragiczne znalezisko przy Via Baltica
30 stycznia doszło do makabrycznego odkrycia w pobliżu drogi ekspresowej S61, popularnie znanej jako Via Baltica. W głębokim przydrożnym rowie w miejscowości Sulęcin Włościański, w okolicach Ostrowi Mazowieckiej, znaleziono zwłoki 37-letniego mężczyzny. Ofiara została zidentyfikowana jako Michał P., mieszkaniec regionu, którego rodzina intensywnie poszukiwała od kilku dni.
Tragiczne odkrycie nastąpiło tydzień po tym, jak najbliżsi zgłosili zaginięcie mężczyzny. Według ustaleń, Michał P. zaginął około 23 stycznia, a jego bliskim nie udało się nawiązać z nim żadnego kontaktu. Zmarły znajdował się w głębokim rowie przydrożnym, w miejscu trudno dostrzegalnym dla przejeżdżających kierowców i przechodniów.
Lokalizacja znaleziska - droga ekspresowa S61 łącząca Polskę z krajami bałtyckimi - to ruchliwa trasa, którą codziennie przejeżdżają tysiące pojazdów. Fakt, że ciało pozostawało niezauważone przez tak długi czas, wskazuje na trudne warunki terenowe oraz specyfikę miejsca, gdzie doszło do tragedii. Okoliczności śmierci 37-latka od początku budziły wiele pytań, a wstępne ustalenia śledczych miały rzucić nowe światło na tę tragiczną sprawę.
Wyniki sekcji zwłok
Sekcja zwłok 37-letniego mężczyzny przyniosła jednoznaczne wnioski co do przyczyny jego tragicznej śmierci. Patomorfolog przeprowadzający badanie pośmiertne ustalił, że zgon nastąpił w wyniku wychłodzenia organizmu, czyli hipotermii. To właśnie ekstremalnie niskie temperatury, które panowały tej nocy, doprowadziły do zatrzymania podstawowych funkcji życiowych organizmu mężczyzny.
Szczególnie istotne dla toczącego się śledztwa okazało się to, że ekspertyza medyczna nie wykazała żadnych obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich w śmierci 37-latka. Dokładne oględziny ciała nie ujawniły śladów pobicia, ran kłutych ani żadnych innych urazów, które mogłyby sugerować, że mężczyzna padł ofiarą napaści lub był bity przed śmiercią.
Kluczowym elementem, który zwrócił uwagę zarówno śledczych, jak i patologa, był fakt, że ciało odnaleziono bez kurtki, pomimo że w momencie śmierci panowały ekstremalne warunki atmosferyczne z temperaturami znacznie poniżej zera. Ten szczegół budzi szereg pytań dotyczących okoliczności poprzedzających tragedię. Śledczy zastanawiają się, czy mężczyzna sam zdjął okrycie wierzchnie, co może być charakterystycznym objawem zaawansowanej hipotermii, czy też kurtkę zgubił wcześniej w niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach.
Okoliczności feralnej podróży
Tragiczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 29 na 30 stycznia, kiedy to 37-letni Michał P. wyruszył w drogę powrotną z Warszawy do Łomży. Mężczyzna nie podróżował sam - w jego samochodzie znajdowali się znajomi, których tożsamość była przez pewien czas przedmiotem intensywnych poszukiwań śledczych. Warunki atmosferyczne tej nocy były wyjątkowo ciężkie - panował przeszywający mróz, który jak się później okazało, miał odegrać kluczową rolę w tragedii.
Prokuratura wspólnie z policją podjęła intensywne działania mające na celu ustalenie dokładnego przebiegu wydarzeń. Śledczym udało się zidentyfikować wszystkie osoby, które tego feralnego wieczoru towarzyszyły Michałowi P. w podróży. Obecnie trwają szczegółowe przesłuchania świadków oraz odtwarzanie trasy przejazdu, aby dokładnie ustalić, w jakich okolicznościach 37-latek znalazł się w przydrożnym rowie.
Kluczowym elementem śledztwa jest wyjaśnienie, dlaczego mężczyzna opuścił pojazd i jak doszło do sytuacji, w której ostatecznie zamarzł w rowie. Zeznania pasażerów oraz analiza zapisów z kamer monitoringu na trasie mają pomóc w rekonstrukcji przebiegu tej tragicznej nocy.
Kluczowe pytania śledczych
Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej wszczęła oficjalne śledztwo w sprawie tragicznej śmierci 37-letniego mężczyzny, którego ciało odnaleziono w przydrożnym rowie. Sprawą zajmują się doświadczeni prokuratorzy oraz funkcjonariusze policji, którzy starają się ustalić dokładny przebieg wydarzeń prowadzących do tragedii.
Głównym przedmiotem dochodzenia są okoliczności, w jakich zmarły opuścił pojazd i znalazł się w miejscu, gdzie doszło do jego śmierci. Śledczy koncentrują się na kluczowym pytaniu: czy mężczyzna wyszedł z samochodu z własnej woli, czy też został do tego zmuszony. To podstawowa kwestia, która może zadecydować o dalszym kierunku postępowania.
Prokuratura bada kilka możliwych wersji wydarzeń. Pierwsza z nich zakłada dobrowolne opuszczenie pojazdu przez 37-latka. Druga hipoteza sugeruje, że mogło dojść do kłótni między pasażerami, która zakończyła się tragicznie. Nie można również wykluczyć scenariusza, w którym mężczyzna został wyrzucony z auta pod przymusem.
W ramach prowadzonego śledztwa trwają intensywne przesłuchania wszystkich osób, które podróżowały razem ze zmarłym. Zeznania towarzyszy podróży są kluczowe dla wyjaśnienia, co wydarzyło się w ostatnich godzinach życia 37-latka. Prokuratorzy szczegółowo analizują relacje świadków, szukając spójności w ich opowieściach oraz ewentualnych rozbieżności, które mogłyby wskazać na ukrywanie prawdy.
Podsumowanie
37-letni mężczyzna został znaleziony martwy w rowie przy drodze Via Baltica. Tragedia miała miejsce w zimowych warunkach atmosferycznych. Ofiara najprawdopodobniej zamarzła na skutek wychłodzenia organizmu.
Okoliczności śmierci wyjaśniają służby. Prowadzone jest śledztwo mające na celu ustalenie, co doprowadziło do tego, że mężczyzna znalazł się w rowie i nie był w stanie samodzielnie opuścić tego miejsca. Rozważane są różne wersje wydarzeń, w tym możliwość wypadku drogowego lub nagłego zasłabnięcia.
Źródło: rmf24.pl
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz