Minęło ponad trzy dekady, zanim sprawiedliwość dosięgła sprawców brutalnego napadu na kantor w Zgorzelcu. 21 stycznia 1992 roku dwaj zamaskowani mężczyźni wdarli się do kantoru wymiany walut w Domu Handlowym Centrum przy ulicy Okrzei. W wyniku oddanych strzałów z broni palnej zginął na miejscu Cezary Ł., pracownik kantoru, a drugi z pracowników cudem przeżył zamach na swoje życie. Napastnicy ukradli torbę z gotówką w kwocie około miliarda złotych (w ówczesnym nominale), co po denominacji odpowiadało 100 tysiącom złotych, i zbiegli.
Przez 33 lata sprawa pozostawała nierozwiązana. Pierwotne śledztwo umorzono już w 1992 roku, a bliscy zamordowanego żyli w niepewności, bez nadziei na ukaranie winnych. Przełom nastąpił dopiero w 2025 roku, kiedy policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji we Wrocławiu uzyskali nowe informacje i wznowili postępowanie. Po zweryfikowaniu akt i przeprowadzeniu szeregu czynności procesowych, zatrzymano dwóch mężczyzn i postawiono im zarzuty zabójstwa na tle rabunkowym oraz usiłowania zabójstwa. W październiku 2025 roku sprawa trafiła do sądu w Jeleniej Górze, gdzie sprawcy usłyszeli wyroki skazujące. Zza krat już nie wyjdą - sprawiedliwość, choć spóźniona, w końcu zatriumfowała.
Krwawy napad na kantor w Zgorzelcu
21 stycznia 1992 roku w Domu Handlowym Centrum w Zgorzelcu doszło do brutalnego napadu rabunkowego, który zakończył się tragedią. Dwaj zamaskowani mężczyźni, którzy wcześniej przez kilka dni obserwowali kantor wymiany walut, zaplanowali precyzyjny atak na placówkę.
Sprawcy, uzbrojeni w broń palną, wdarli się do kantoru prowadzonego przez Cezarego Ł. i jego wspólnika Grzegorza C. Podczas napadu doszło do strzelaniny, w której właściciel kantoru został postrzelony w ramię i płuca. Pomimo natychmiastowej pomocy medycznej, Cezary Ł. zmarł wskutek odniesionych obrażeń. Był to pierwszy tak krwawy napad na kantor w regionie po transformacji ustrojowej.
Bandyci dokonali również usiłowania zabójstwa Grzegorza C., który cudem przeżył atak. Napastnicy uciekli z miejsca zdarzenia, zabierając torbę z miliarda złotych, co po denominacji odpowiadało kwocie 100 tysięcy złotych - w tamtych czasach była to ogromna suma pieniędzy. Brutalność i bezczelność tego przestępstwa wstrząsnęły lokalną społecznością i zapoczątkowały jedno z najdłuższych śledztw w historii dolnośląskiej policji.
Trzy dekady niewypowiedzianych pytań
Przez ponad trzydzieści lat rodzina zamordowanego właściciela kantoru żyła w zawieszeniu między nadzieją a rezygnacją. Umorzenie śledztwa w 1992 roku zamknęło oficjalnie sprawę, ale nie przyniosło spokoju bliskim ofiary. Decyzja prokuratury, podjęta zaledwie rok po tragedii, na długie lata pogrzebała szansę na sprawiedliwość i pozostawiła rodzinę sam na sam z bólem i pytaniami bez odpowiedzi.
Przez 33 lata bliscy ofiary musieli żyć ze świadomością, że sprawcy pozostają bezkarni, prawdopodobnie ciesząc się wolnością gdzieś w kraju lub za granicą. Każdy dzień przynosił tę samą trudną do zniesienia myśl - mordercy chodzą wolno po ulicach, podczas gdy ich najbliższy spoczywa w grobie. Ta bezsilność i poczucie niesprawiedliwości stały się nieusuwalną częścią ich codzienności.
Akta sprawy spoczywały przez dekady w archiwum prokuratury jako kolejna nierozwiązana "zimna sprawa". Dopiero postęp technologii kryminalistycznych i determinacja śledczych, którzy zdecydowali się wrócić do pozornie beznadziejnego przypadku, pozwoliły na przełom. Ponowne otwarcie śledztwa i aresztowanie podejrzanych po tylu latach stało się dla rodziny początkiem długo wyczekiwanej drogi do sprawiedliwości, choć żadne wyroki nie zwrócą im ukochanej osoby.
Przełom w sprawie po latach
Po ponad trzech dekadach od tragicznego napadu na kantor w Zgorzelcu, śledztwo w tej głośnej sprawie zostało wznowione przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji we Wrocławiu w 2025 roku. To właśnie determinacja wrocławskich śledczych oraz napływ nowych informacji operacyjnych okazały się kluczem do przełomu w pozornie zamkniętej sprawie.
Nowe tropy, które trafiły do CBŚP, stały się punktem wyjścia do kompleksowej weryfikacji materiałów archiwalnych oraz przeprowadzenia szeregu niezbędnych czynności procesowych. Prokuratorzy i policjanci skrupulatnie analizowali zebrane na przestrzeni lat dokumenty, zeznania świadków oraz dostępne dowody materialne, konfrontując je z nowymi ustaleniami.
Efektem intensywnej pracy operacyjnej i śledczej było zatrzymanie dwóch podejrzanych w styczniu 2025 roku. Mężczyźni, którzy przez 33 lata pozostawali bezkarni, w końcu stanęli przed wymiarem sprawiedliwości. Ich aresztowanie zamknęło jeden z najdłuższych rozdziałów w historii polskich postępowań karnych dotyczących zabójstw z użyciem broni palnej. Dla rodziny ofiary oraz mieszkańców Zgorzelca był to moment długo oczekiwanej sprawiedliwości, dowodzący, że nawet po latach prawda może wyjść na jaw.
Przed obliczem sprawiedliwości
Po ponad trzech dekadach od brutalnej zbrodni, sprawcy wreszcie stanęli przed wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa przedstawiła obszerny akt oskarżenia, w którym zarzuciła dwóm mężczyznom dokonanie rozboju ze szczególnym okrucieństwem, połączonego z zabójstwem właściciela kantoru w Zgorzelcu. Śledczy przedstawili liczne dowody, w tym zeznania świadków oraz ekspertyzy kryminalistyczne, które jednoznacznie wskazywały na winę oskarżonych.
Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze w atmosferze ogromnego zainteresowania mediów i opinii publicznej. Przez wiele miesięcy trwały intensywne przesłuchania świadków, analiza dokumentów oraz rekonstrukcja przebiegu wydarzeń z 1991 roku. Obrońcy oskarżonych próbowali podważać wiarygodność zgromadzonych dowodów, jednak ich wysiłki okazały się bezskuteczne wobec przytłaczającego materiału dowodowego.
Sąd wydał ostateczny wyrok - obaj sprawcy zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego warunkowego zwolnienia. W uzasadnieniu wyroku podkreślono szczególną brutalność czynu oraz brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących. Koniec drogi dla zabójców nadszedł za murami więzienia, gdzie spędzą resztę swoich dni, odpokutowując zbrodnię, która przez 33 lata pozostawała bezkarna.
Symboliczne znaczenie wyroku
Wyrok wydany przez jeleniogórski sąd po ponad trzech dekadach od tragicznego napadu na kantor w Zgorzelcu ma wymiar daleko wykraczający poza sam akt sprawiedliwości. To przede wszystkim sukces organów ścigania, które przez 33 lata nie zapomniały o tej sprawie i konsekwentnie prowadziły poszukiwania sprawców. Determinacja śledczych, którzy nie zamknęliakt sprawy mimo upływu lat, pokazuje, że polski wymiar sprawiedliwości potrafi być wytrwały w dążeniu do prawdy.
Dla rodziny zamordowanego Cezarego Ł. wyrok ten oznacza wreszcie ukojenie i sprawiedliwość, na którą czekali przez większość swojego życia. Choć nic nie przywróci im ukochanej osoby, osądzenie winnych może pomóc w procesie żałoby i zamknięciu tej bolesnej karty w historii rodziny. Bliscy ofiary przez lata żyli z poczuciem bezsilności i niepewności, czy sprawcy kiedykolwiek poniosą karę.
Sprawa stanowi również dowód na to, że w polskim prawie karnym zbrodnia morderstwa nie ulega przedawnieniu. To ważny sygnał dla społeczeństwa, że nawet po dziesięcioleciach sprawcy najcięższych przestępstw mogą zostać postawieni przed wymiarem sprawiedliwości. Kluczową rolę w rozwiązaniu tej холодnej sprawy odegrały współczesne metody śledcze, w tym analiza DNA oraz nowoczesne techniki kryminalistyczne, które w latach 90. nie były jeszcze dostępne polskiej policji.
Podsumowanie
Po 33 latach od popełnienia zbrodni, sąd w Zgorzelcu wydał wyrok skazujący dwóch mężczyzn za zabójstwo. Sprawcy przez ponad trzy dekady unikali odpowiedzialności karnej za swój czyn. Długotrwałe śledztwo i proces sądowy zakończyły się sukcesem organów ścigania, które nie zaprzestały działań pomimo upływu czasu.
Sprawa pokazuje, że nawet po wielu latach możliwe jest doprowadzenie do sprawiedliwości i ukarania winnych najcięższych przestępstw. Wyrok jest zadośćuczynieniem dla rodziny ofiary, która przez ponad trzy dekady czekała na rozliczenie sprawców. Sprawa potwierdza zasadę, że nie ma przedawnienia dla najpoważniejszych zbrodni.
Źródło: Wrocław Nasze Miasto
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz