Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie polskiej giełdy kryptowalut Zondacrypto, szacując straty na co najmniej 350 milionów złotych. Liczba poszkodowanych klientów, którzy nie mogą wypłacić swoich środków, sięga kilkuset osób i stale rośnie - według śledczych może ostatecznie objąć nawet 30 tysięcy użytkowników platformy. Sprawa nabiera dramatycznego obrotu po ujawnieniu, że giełda od 2022 roku nie miała dostępu do zimnego portfela z około 4500 bitcoinami, co przez cały czas było ukrywane przed klientami.
W ciągu zaledwie kilku miesięcy, między grudniem 2025 a początkiem kwietnia 2026 roku, z platformy wyprowadzono aktywa o wartości ponad 21 milionów dolarów poprzez ponad 500 transakcji. Rezerwy bitcoinów spadły w tym czasie o zawrotne 99 procent. Mimo narastającego kryzysu, prezes Zondacrypto Przemysław Kral początkowo zaprzeczał problemom, zapewniając o stabilności giełdy. Sytuację dramatycznie pogorszyły rezygnacje wszystkich członków rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OU, będącej właścicielem giełdy. Prokuratura bada możliwe oszustwa, wprowadzanie klientów w błąd oraz pranie pieniędzy, podczas gdy tysiące poszkodowanych użytkowników nie może odzyskać swoich środków.
Skala afery Zondacrypto - milionowe straty i tysiące poszkodowanych
Afera związana z giełdą kryptowalut Zondacrypto przybiera rozmiary, które wprawiają w osłupienie zarówno inwestorów, jak i obserwatorów rynku finansowego. Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie oszustw, szacując łączną szkodę na minimum 350 milionów złotych. To kwota, która plasuje tę sprawę wśród największych kryzysów w historii polskiego rynku kryptowalut.
Szczególnie niepokojący jest dynamiczny wzrost liczby poszkodowanych. Początkowo mówiło się o kilkuset osobach, jednak kolejne dni przynoszą lawinę zgłoszeń od zdesperowanych użytkowników platformy. Według najnowszych szacunków liczba poszkodowanych może sięgnąć nawet 30 tysięcy osób, które utraciły dostęp do swoich środków.
Analizy medialne ujawniły, że rezerwy bitcoinów giełdy spadły w dramatyczny sposób - aż o 99%. To odkrycie wywołało panikę wśród klientów, którzy od tygodni sygnalizowali problemy z wypłatami zarówno kryptowalut, jak i środków fiat. Systematyczne opóźnienia w realizacji transakcji okazały się być jedynie wierzchołkiem góry lodowej, pod którą kryje się prawdziwa katastrofa finansowa platformy.
Zaginiony portfel i wyprowadzone miliony - co się wydarzyło?
Historia problemów Zondacrypto sięga 2022 roku, kiedy giełda utraciła dostęp do kluczowego zimnego portfela zawierającego około 4500 BTC. To, co szczególnie bulwersuje, to fakt, że informacja o tak poważnym incydencie została zatajona przed klientami platformy przez wiele lat. Zamiast transparentnie poinformować użytkowników o utracie dostępu do tak znaczących środków, zarząd giełdy zdecydował się zachować to w tajemnicy.
Sytuacja nabrała jeszcze bardziej dramatycznego obrotu w okresie od 18 grudnia 2025 do 2 kwietnia 2026 roku. W tym czasie z portfeli giełdy wyprowadzono ponad 21 milionów dolarów amerykańskich. Operacja nie odbyła się jednorazowo - aktywa były transferowane systematycznie przez ponad 500 oddzielnych transakcji. Część wyprowadzonych środków trafiła na konkurencyjną giełdę Kraken, co dodatkowo pogłębia podejrzenia dotyczące charakteru tych operacji. Ta skala i metodyczność działania wskazuje na przemyślany plan wyprowadzania aktywów, który trwał kilka miesięcy i obejmował setki pojedynczych transferów, co utrudniało wykrycie nieprawidłowości.
Oświadczenie prezesa - zaginiony założyciel i 330 mln USD strat
Prezes Przemysław Kral zdecydował się w końcu przerwać milczenie i wydał oficjalne oświadczenie dotyczące dramatycznej sytuacji w giełdzie kryptowalut Zondacrypto. W swoim komunikacie potwierdził najgorsze obawy użytkowników platformy - były prezes firmy zaginął, a wraz z nim środki o oszałamiającej wartości 330 milionów dolarów amerykańskich.
Skala ujawnionych strat wprawia w osłupienie nie tylko klientów giełdy, ale całą branżę kryptowalutową w regionie. Oświadczenie stanowi drastyczną zmianę w oficjalnej linii komunikacyjnej spółki, która jeszcze niedawno stanowczo zaprzeczała jakimkolwiek problemom finansowym czy operacyjnym. Przedstawiciele Zondacrypto jeszcze kilka dni temu nazywali pojawiające się w mediach doniesienia "krzywdzącymi" i sugerowali, że są one wynikiem celowej dezinformacji.
Sytuacja jest na tyle poważna, że wszyscy członkowie rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OU, pod którą działa giełda, zdecydowali się złożyć rezygnacje. Ten bezprecedensowy krok dodatkowo potęguje chaos i niepewność wokół przyszłości platformy oraz szans na odzyskanie środków przez poszkodowanych użytkowników.
Śledztwo prokuratury - oszustwa i pranie pieniędzy od 2022 roku
Prokuratura Okręgowa prowadzi obecnie postępowanie w sprawie Zondacrypto, które dotyczy poważnych zarzutów związanych z działalnością platformy kryptowalutowej. Głównym przedmiotem śledztwa jest podejrzenie wprowadzania klientów w błąd co do rzeczywistego poziomu bezpieczeństwa oferowanych usług oraz ochrony powierzonych środków finansowych.
Zarzuty stawiane w ramach prowadzonego postępowania obejmują oszustwa finansowe oraz pranie pieniędzy na terenie całego kraju. Śledczy badają skalę nieprawidłowości, które mogły dotknąć tysiące użytkowników platformy, którzy zaufali giełdzie i powierzyli jej swoje oszczędności w kryptowalutach.
Zakres czasowy prowadzonego dochodzenia koncentruje się na okresie od 2022 roku i obejmuje wszystkie operacje związane z przyjmowaniem, przechowywaniem oraz transferem kryptowalut realizowanych przez platformę. Prokuratura bada, czy procedury bezpieczeństwa były faktycznie wdrożone zgodnie z deklaracjami składanymi klientom.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek oficjalnie potwierdził wszczęcie postępowania w dniu 14 kwietnia, co nadało sprawie oficjalny charakter i uruchomiło pełną procedurę śledczą. To potwierdzenie ze strony resortu sprawiedliwości wskazuje na powagę sytuacji i determinację organów ścigania w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności sprawy.
Problem podatkowy poszkodowanych - podatek Belki od zamrożonych środków
Do dramatycznej sytuacji klientów Zondacrypto dochodzi kolejny problem o charakterze fiskalnym. Poszkodowani użytkownicy platformy, którzy nie mają dostępu do swoich środków, muszą rozliczyć się z fiskusem z tytułu zysków kapitałowych wygenerowanych w 2025 roku. Zgodnie z art. 41 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, obowiązek podatkowy powstaje niezależnie od tego, czy podatnik faktycznie dysponuje środkami.
W praktyce oznacza to konieczność zapłaty 19-procentowego podatku Belki od zysków z obrotu kryptowalutami, mimo że pieniądze pozostają zamrożone na platformie. Urząd skarbowy nie uwzględnia argumentu o braku dostępu do środków - liczy się moment faktycznej realizacji zysku, nawet jeśli jest on jedynie księgowy.
Eksperci podatkowi rekomendują poszkodowanym wystąpienie o indywidualną interpretację podatkową, która mogłaby wyjaśnić ich specyficzną sytuację. Niemniej jednak perspektywy pozostają niepewne, a brak konkretnych informacji o terminach odblokowania środków sprawia, że klienci Zondacrypto znaleźli się w podwójnie niekorzystnej pozycji - bez dostępu do pieniędzy, ale z obowiązkiem podatkowym.
Podsumowanie
Zondacrypto, polska giełda kryptowalut, znalazła się w poważnych tarapatach finansowych. Firma odnotowała straty sięgające 350 milionów złotych, co doprowadziło do masowych zwolnień pracowników i chaosu organizacyjnego. Zarząd giełdy wydał oficjalne oświadczenie, w którym przyznał się do problemów i zapowiedział restrukturyzację.
Sytuacja Zondacrypto jest odzwierciedleniem trudności, z jakimi boryka się branża kryptowalutowa po bessy na rynku. Zwolnienia dotknęły znaczną część załogi, a klienci giełdy wyrażają obawy o bezpieczeństwo swoich środków. Zarząd zapewnia jednak, że podejmuje kroki mające na celu stabilizację sytuacji i odzyskanie zaufania użytkowników.
Źródło: superbiz.se.pl
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz